Tytuł: Królestwo Łabędzi
Autor: Zoe Marriott
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Poza Czasem
Status: Biblioteczka Elilayi
Pewnego dnia mój asystent, Gniew Natury, poinformował mnie, że sąsiednie królestwo popadło w poważne tarapaty. Plotka głosiła, że król niedługo po śmierci szanownej małżonki ponownie się ożenił z piękną i młodą, ale jednocześnie złą wiedźmą. Podobno całe królestwo było pod wpływem jej czarów. Synowie zostali wygnani z królestwa, bo nie chcieli się ugiąć przed nową królową, a córka została odesłana do swojej ciotki.
Długo myślałam nad prawdziwością tych plotek i postanowiłam to osobiście sprawdzić. Udałam się do sąsiedniej krainy i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to nędza, mrok i popadające królestwo. Niegdyś kwitnąca i bardzo żyzna ziemia została okaleczona. Widać złe czary nowej królowej mają wielką moc skoro udało jej się pokonać jedną z najpotężniejszych czarownic czyli poprzednią królową, sama z resztą nie raz korzystałam z jej rad i jej śmierć była dla mnie szokiem. Nie raz i nie dwa w czasie mojego pobytu tam zauważyłam, że nad moją głową latają trzy łabędzie, co mnie bardzo zaciekawiło. Musiałam dowiedzieć się co się tutaj dokładnie stało. Chyba nigdy nie było tutaj łabędzi...
niedziela, 27 września 2015
czwartek, 24 września 2015
Walt Disney i inne bajki...
Witam!
Bajek ciąg dalszy w dzisiejszym poście... tym razem Walt Disney i inni. Z góry przepraszam za jakoś zdjęć, zdjęcia robione telefonem.
Jestem ogromną fanką wszelakich baśni, bajek, legend, mitów itd. o czym już wspominałam we wcześniejszych postach. A Disneya po prostu kocham, ubóstwiam zarówno bajki jak i filmy. Choć oczywiście chętniej od filmów z aktorami oglądam filmy animowane, tak po prostu mam.
Pozostałe bajki, które ocalały mi i są ze mną przez tyle lat prezentują się tak:

A stosik zawiera:
Alicja w Krainie Czarów w wersji Walta Disneya


Kopciuszek w wersji Walta Disneya


Mała Syrenka w wersji Walta Disneya


Ogólnie bajeczek w wersji Disneya miałam mnóstwo, a zostały się tylko trzy, jaka szkoda... bu bu bu ;(
Kilka bajeczek z mojego dzieciństwa albo leży nadal na strychu w kartonach albo została poniszczona i spalona i wiem że część oddałam innym dzieciom gdy były jakieś zbiórki paczek w szkołach. Więc jakiś czas temu zakupiłam kilka bajeczek za 2 zł w Tesco:
Calineczka Andersena


Piękna i Bestia Charles Perrault


Roszpunka Braci Grimm - gdybym wiedziała, że dostanę zbiór Baśni Braci Grimm, który prezentowałam wcześniej, to zakupiłabym inna bajeczkę np. "Czerwonego Kapturka" który też był.


Piotruś Pan - była kiedyś jako dodatek do... margaryny jakiejś (i tyko dlatego kupiłam tę margarynę).


Wilcze Strachy


A zatem tak prezentują się bajki, które ocalały. Planuję uzupełnić kolekcję, pewnie nie zdołam zdobyć dokładnie takich samych egzemplarzy jakie miałam w dzieciństwie a miałam np. z ruchomymi lub rozkładanymi obrazkami, ale jest cała masa innych prześlicznych wydań i aż żal ich nie mieć. :)
Pozdrawiam
Elilaya :)
Bajek ciąg dalszy w dzisiejszym poście... tym razem Walt Disney i inni. Z góry przepraszam za jakoś zdjęć, zdjęcia robione telefonem.
Jestem ogromną fanką wszelakich baśni, bajek, legend, mitów itd. o czym już wspominałam we wcześniejszych postach. A Disneya po prostu kocham, ubóstwiam zarówno bajki jak i filmy. Choć oczywiście chętniej od filmów z aktorami oglądam filmy animowane, tak po prostu mam.
Pozostałe bajki, które ocalały mi i są ze mną przez tyle lat prezentują się tak:

A stosik zawiera:
Alicja w Krainie Czarów w wersji Walta Disneya


Kopciuszek w wersji Walta Disneya


Mała Syrenka w wersji Walta Disneya


Ogólnie bajeczek w wersji Disneya miałam mnóstwo, a zostały się tylko trzy, jaka szkoda... bu bu bu ;(
Kilka bajeczek z mojego dzieciństwa albo leży nadal na strychu w kartonach albo została poniszczona i spalona i wiem że część oddałam innym dzieciom gdy były jakieś zbiórki paczek w szkołach. Więc jakiś czas temu zakupiłam kilka bajeczek za 2 zł w Tesco:
Calineczka Andersena


Piękna i Bestia Charles Perrault


Roszpunka Braci Grimm - gdybym wiedziała, że dostanę zbiór Baśni Braci Grimm, który prezentowałam wcześniej, to zakupiłabym inna bajeczkę np. "Czerwonego Kapturka" który też był.


Piotruś Pan - była kiedyś jako dodatek do... margaryny jakiejś (i tyko dlatego kupiłam tę margarynę).


Wilcze Strachy


A zatem tak prezentują się bajki, które ocalały. Planuję uzupełnić kolekcję, pewnie nie zdołam zdobyć dokładnie takich samych egzemplarzy jakie miałam w dzieciństwie a miałam np. z ruchomymi lub rozkładanymi obrazkami, ale jest cała masa innych prześlicznych wydań i aż żal ich nie mieć. :)
Pozdrawiam
Elilaya :)
niedziela, 20 września 2015
Trochę klasyki czyli kolejne zdobycze...
Cześć!
Zaopatrzyłam moją biblioteczkę w kolejne książki, tym razem trochę klasyki w ładnych, starych wydaniach, są książki których od dawna chciałam przeczytać i w końcu są moje. Zdobyłam je na fincie, ale nie za punkty tylko po prostu odkupiłam od bardzo sympatycznej duszyczki. Dałam za nie jedynie 35 zł razem z wysyłką. Bardzo ładne, stare wydania.
A oto co sobie (od)kupiłam:
- "Czarny Tulipan", Aleksander Dumas. Jestem w trakcie czytania.
- "Dwie Diany", Aleksander Dumas, dwa tomy.
- "Anna Karenina", Lew Tołstoj, wydanie dwutomowe. Nigdy mi się nie podobało nowe wydanie tej książki, taki klocek z filmową okładką.
Jestem po prostu szczęśliwa. Trochę dobrej literatury w mojej biblioteczce się znalazło.
Pozdrawiam
Elilaya :)
P.S. Zapraszam do polubienia mojego fanpega na facebooku.
Zaopatrzyłam moją biblioteczkę w kolejne książki, tym razem trochę klasyki w ładnych, starych wydaniach, są książki których od dawna chciałam przeczytać i w końcu są moje. Zdobyłam je na fincie, ale nie za punkty tylko po prostu odkupiłam od bardzo sympatycznej duszyczki. Dałam za nie jedynie 35 zł razem z wysyłką. Bardzo ładne, stare wydania.
A oto co sobie (od)kupiłam:
- "Czarny Tulipan", Aleksander Dumas. Jestem w trakcie czytania.
- "Dwie Diany", Aleksander Dumas, dwa tomy.
- "Anna Karenina", Lew Tołstoj, wydanie dwutomowe. Nigdy mi się nie podobało nowe wydanie tej książki, taki klocek z filmową okładką.
Jestem po prostu szczęśliwa. Trochę dobrej literatury w mojej biblioteczce się znalazło.
Pozdrawiam
Elilaya :)
P.S. Zapraszam do polubienia mojego fanpega na facebooku.
czwartek, 17 września 2015
Cyrk Nocy - opinia...
Baśni ciąg dalszy...
Tytuł: Cyrk nocy
Autor: Erin Morgenstern
Wydawnictwo: Świat Książki
"Cyrk pojawia się znikąd.
Nie poprzedzają go żadne zapowiedzi, na słupach i tablicach w mieście nie ma plakatów, w gazetach żadnej wzmianki ani reklamy. Cyrk po prostu jest, podczas gdy wczoraj go nie było.
Wznoszące się namioty są w czarno-białe paski, bez śladu złota czy szkarłatu. W ogóle wszystko jest pozbawione kolorów z wyjątkiem pobliskich drzew i trawy na okolicznych polach. Czarno-białe paski na tle szarego nieba; niezliczone namioty różnych kształtów i rozmiarów, zamknięte w bezbarwnym świecie za misternym ogrodzeniem z kutego żelaza. Nieliczne dostrzegalne z zewnątrz połacie ziemi są czarne lub białe, pomalowane albo posypane albo zmienione jakąś magiczną sztuczką."
Tymi słowami pani Morgenstern zachęca do niesamowitej przygody pełnej magii, iluzji i symboli.
Książkę przeczytałam rok temu, ale dopiero teraz zabrałam się za napisanie opinii. Mimo iż upłynęło tyle czasu od pierwszej wyprawy do Cyrku Nocy to jednak nadal w głowie siedzi mi ta historia i którą od czasu do czasu zamęczam swojego faceta. Po prostu nie potrafię przestać o niej mówić i myśleć. Przepiękna opowieść, nastrojowa baśń dla dorosłych, z nietypową cyrkową scenerią, romantyczną ale niebanalną historią z mnóstwem magii, z powoli narastającym napięciem.
Akcja rozgrywa się w zaczarowanym cyrku u schyłku XIX wieku.
Jak ją zdobyłam?
Ciężko było ją dostać, nigdzie jej nie było a jak się pokazywała to momentalnie ludzie wykupowali. W końcu po długich poszukiwaniach odkupiłam ją od jednej z użytkowniczek Lubimy Czytać i nie żałuję. Boże, jaka jestem szczęśliwa, że ją mam. Mój cyrkowy skarb.
Czy książka mi się podoba?
Podoba? to za mało powiedziane. Zakochałam się w niej od pierwszych stron, wciągnęła mnie i nie chciała puścić. Nie mogłam się oderwać, byłam pochłonięta iluzją, zaczarowana czarno-białymi paskami namiotów, otaczała mnie magiczna mgiełka i czułam powiew XIX wieku. Czysta magia w każdym możliwym tego słowa znaczeniu.
Wady?
Pewnie jakieś tam ma, ale byłam tak pochłonięta książką, że ich nie dostrzegałam. Tak mnie wciągnęło, że nie widziałam otaczającego mnie rzeczywistego świata, nie reagowałam na nic ani na nikogo. Ba! nie widziałam nawet liter, tylko po prostu uczestniczyłam w tej historii, byłam jedną z widzów, przed oczami miałam fantastyczne obrazy.
Zalety?
Cała książka jest jedną wielką zaletą. Powtórzę się po raz setny chyba - MAGIA, MAGIA I JESZCZE RAZ MAGIA!
Mroczna, niepokojąca iluzja, niecodzienny romans, oryginalna fabuła - ponadczasowa.
I wydanie, okładka po prostu boska. Czarna, na środku dłoń a na niej namiot cyrkowy z zegarem. Na grzbiecie ma czarno-białe paski. Oprawa miękka ze skrzydełkami. W dotyku fajna, mięciutka z wypukłościami.
Jeśli masz ochotę na niesamowite doznania, magiczną historię dosłownie i w przenośni, masz ochotę zostać oczarowanym i wziąć udział w przygodzie życia będąc w niepowtarzalnym miejscu to zachęcam do odwiedzenia Cyrku Nocy.
Nic dodać nic ująć, tyle wystarczy.
Moja ocena: 10/10
Pozdrawiam
Elilaya :)
Tytuł: Cyrk nocy
Autor: Erin Morgenstern
Wydawnictwo: Świat Książki
"Cyrk pojawia się znikąd.
Nie poprzedzają go żadne zapowiedzi, na słupach i tablicach w mieście nie ma plakatów, w gazetach żadnej wzmianki ani reklamy. Cyrk po prostu jest, podczas gdy wczoraj go nie było.
Wznoszące się namioty są w czarno-białe paski, bez śladu złota czy szkarłatu. W ogóle wszystko jest pozbawione kolorów z wyjątkiem pobliskich drzew i trawy na okolicznych polach. Czarno-białe paski na tle szarego nieba; niezliczone namioty różnych kształtów i rozmiarów, zamknięte w bezbarwnym świecie za misternym ogrodzeniem z kutego żelaza. Nieliczne dostrzegalne z zewnątrz połacie ziemi są czarne lub białe, pomalowane albo posypane albo zmienione jakąś magiczną sztuczką."
Tymi słowami pani Morgenstern zachęca do niesamowitej przygody pełnej magii, iluzji i symboli.
Książkę przeczytałam rok temu, ale dopiero teraz zabrałam się za napisanie opinii. Mimo iż upłynęło tyle czasu od pierwszej wyprawy do Cyrku Nocy to jednak nadal w głowie siedzi mi ta historia i którą od czasu do czasu zamęczam swojego faceta. Po prostu nie potrafię przestać o niej mówić i myśleć. Przepiękna opowieść, nastrojowa baśń dla dorosłych, z nietypową cyrkową scenerią, romantyczną ale niebanalną historią z mnóstwem magii, z powoli narastającym napięciem.
Akcja rozgrywa się w zaczarowanym cyrku u schyłku XIX wieku.
Jak ją zdobyłam?
Ciężko było ją dostać, nigdzie jej nie było a jak się pokazywała to momentalnie ludzie wykupowali. W końcu po długich poszukiwaniach odkupiłam ją od jednej z użytkowniczek Lubimy Czytać i nie żałuję. Boże, jaka jestem szczęśliwa, że ją mam. Mój cyrkowy skarb.
Czy książka mi się podoba?
Podoba? to za mało powiedziane. Zakochałam się w niej od pierwszych stron, wciągnęła mnie i nie chciała puścić. Nie mogłam się oderwać, byłam pochłonięta iluzją, zaczarowana czarno-białymi paskami namiotów, otaczała mnie magiczna mgiełka i czułam powiew XIX wieku. Czysta magia w każdym możliwym tego słowa znaczeniu.
Wady?
Pewnie jakieś tam ma, ale byłam tak pochłonięta książką, że ich nie dostrzegałam. Tak mnie wciągnęło, że nie widziałam otaczającego mnie rzeczywistego świata, nie reagowałam na nic ani na nikogo. Ba! nie widziałam nawet liter, tylko po prostu uczestniczyłam w tej historii, byłam jedną z widzów, przed oczami miałam fantastyczne obrazy.
Zalety?
Cała książka jest jedną wielką zaletą. Powtórzę się po raz setny chyba - MAGIA, MAGIA I JESZCZE RAZ MAGIA!
Mroczna, niepokojąca iluzja, niecodzienny romans, oryginalna fabuła - ponadczasowa.
I wydanie, okładka po prostu boska. Czarna, na środku dłoń a na niej namiot cyrkowy z zegarem. Na grzbiecie ma czarno-białe paski. Oprawa miękka ze skrzydełkami. W dotyku fajna, mięciutka z wypukłościami.
Jeśli masz ochotę na niesamowite doznania, magiczną historię dosłownie i w przenośni, masz ochotę zostać oczarowanym i wziąć udział w przygodzie życia będąc w niepowtarzalnym miejscu to zachęcam do odwiedzenia Cyrku Nocy.
Nic dodać nic ująć, tyle wystarczy.
Moja ocena: 10/10
Pozdrawiam
Elilaya :)
poniedziałek, 14 września 2015
Akademia Wampirów - całość...
Mogą być spoilery!!!! Czytasz na własną odpowiedzialność
Tytuł serii: Akademia Wampirów
Autor: Richelle Mead
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość tomów: 6
Maaatko, jak ja się cieszę, że przebrnęłam przez Akademię Wampirów i mam ją już z głowy. Jeszcze żadna książka mnie tak nie irytowała, nie denerwowała w trakcie czytania. Miałam mętlik w głowie i kompletny chaos. Wkurzałam się, że ją czytam, wkurzał mnie obrót wydarzeń i wkurzało mnie to, że jak odkładałam książkę, to ciągle żyłam w tym świecie i chciałam wiedzieć co dalej. Cholernie wciągająca seria muszę to niestety przyznać.
Jak zdobyłam serie?
Dostałam wypłatę, zaszalałam zamawiając kilka książek na stronie wydawnictwa Nasza Księgarnia, a że wszystkie tomy Akademii Wampirów były po promocji to je zakupiłam. Jeden dwa tomy kosztowały 7 zł, bo rzekomo uszkodzone choć ja tam nie zauważyłam tego, a reszta po 9 zł. I tak oto sobie stoją u mnie na półeczce już przeczytane.
Jak wrażenia?
Szczerze? mieszane. Pierwszy tom mnie kompletnie nie zachwycił (wydałam opinię na temat pierwszego tomu, więc odsyłam do jej przeczytania), ale stwierdziłam "kupiłam to wypada przeczytać wszystkie tomy, a im szybciej tym lepiej" i tak też uczyniłam.
Z tomu na tom było coraz lepiej i choć seria nie jest taka dobra jak ją dużo ludzi zachwala, jest zdecydowanie przereklamowana, to jednak mnie wciągnęła. Ostatni tom to jakaś masakra, nuda, nuda i jeszcze raz nuda, autorka specjalnie chyba przedłużała niektóre fragmenty bo chyba już pomysł jej się kończył na fabułę i nie wiedziała jak wybrnąć z tego co wymyśliła. Takie lanie wody.
Wady?
Wad ta książka ma sporo. W każdym tomie po milion razy było powtarzane to co się działo w poprzednich tomach, powtórzenia, tłumaczenie od nowa o co chodzi z dampirami, strzygami, morojami, wałkowane te same wątki i tłumaczenie dlaczego tak, traktowanie czytelnika jakby był idiotą i zapominał co było w poprzednich częściach. Serio? będąc przy ostatnim tomie czytelnik potrzebuje nadal wyjaśnienia kto to dampir i co łączy Rose z Lissą?
Kolejna rzecz - przewidywalność, zbyt oczywista fabuła, z góry wiadomo jak to się wszystko skończy, czyta się właściwie tylko po to żeby sprawdzić czy jak do tego wszystkiego dojdzie i żeby się utwierdzić w przekonaniu, że w książce jest bardzo malutko zaskakujących fragmentów. Nie jestem zadowolona z obrotu spraw, trochę liczyłam, że może autorka da pstryczka w nos czytelnikowi i pokieruje inaczej zwrotami akcji a tu jednak zawód, bo od początku wiesz jak to się wszystko skończy i autorka nawet przez chwilę nie próbuje wywieźć Cię w pole. Zbyt oczywista fabuła, byłoby ciekawiej gdyby nie było tak schematycznie i przewidywalnie, szkoda, że autorka nie popisała się oryginalnością tylko powieliła nieco doprawiony schemat. Wątek miłosny też daje wiele do życzenia, czy to na pewno była miłość a nie obsesja ze strony Rose?
Bohaterowie zbyt papierowi, wszyscy tacy sami, tak samo się zachowują, bezpłciowi.
Jedno mnie zastanawia... Dampiry są w końcu płodne czy nie? Bo najpierw Rose zarzuca Dymitrowi, że chce być strażnikiem Taszy, żeby mieć z nią dziecko, a potem mówi, że z Dymitrem nie musi się zabezpieczać uprawiając seks, bo jest bezpłodny. ????
Wiele wątków jest niedopowiedzianych, pominiętych, niedokończonych np. co się dzieje z rodziną Dymitra? Albo z tą rodziną u której Rose się ukrywała w ostatnim tomie i w ogóle po co się tam ukrywała? Ten wątek był niepotrzebny skoro autorka go nie rozwinęła. Co z Eddim? - Rose się nawet nim nie przejęła. Gdy już odzyskała Dymitra to w ogóle się nikim i niczym nie przejmowała, miała wszystko gdzieś, bo osiągnęła co chciała. I skoro wszyscy wiedzieli, że Lissa i Rose mają pewne problemy spowodowane swoją więzią to dlaczego nikt im w tym nie pomagał? Lissa okazywała się do tego stopnia egoistką, że pozwalała by Rose cierpiała, pozwalała by ona brała na siebie negatywne skutki mocy ducha Lissy. Inni jakoś umieli sobie radzić tylko te dwie nie bardzo, a Rose przyjmowała to na swoją klatę z miłości do swojej przyjaciółki, nie próbując jakoś tego problemu inaczej rozwiązać.
Po co właściwie była Rose potrzebna ta moc widzenia duchów? Skoro nie umiała nad tym zapanować, ktoś jej powiedział, że to trudne a potem nagle się na jakiś czas zapomina o jej właściwości by nagle stwierdzić, że Rose już ją opanowała.. ale jak, kiedy i gdzie? Uważam, że to było ciekawe i szkoda, że ta zdolność nie była jakoś bardziej rozwinięta, więcej poświęconego jej czasu.
Kolejna sprawa - nagle Tatiana jest miła, po czym autorka się jej pozbywa, widocznie nie miała już na nią pomysłów. A gdzie to jej swatanie Lissie z Adrianem? Spodziewałam się intrygi w tym temacie skoro wcześniej była taka zawzięta na Rose i Lissie.
I oczywiście nagle można strzygi przywracać do życia, ok, ale dlaczego tylko uratowano (oczywiście) Dymitra i panią Karp a o reszcie się zapomniało i w ogóle co w końcu z tą walką czy moroje będą walczyć u boku swoich strażników czy nie? Takich bez sensu wątków jest dużo w serii.
Zalety?
Wciąga, czyta się bardzo szybko, prosty język. Dość ciekawa historia pomimo tej przewidywalności. Dużo się dzieje, momentami zapiera dech w piersiach, wzrusza a czasem rozbawia. Trzeba przyznać, że przyjaźń tutaj jest dużym atutem książki. Autorka uczy przyjaźni, odwagi. Mimo wszystko dużo się dzieje, akcji nie brakuje. Wciąga i chce się ją czytać.
Tomy od 2 do 5 są nawet całkiem spoko, a najlepszy jest chyba 3.
Bohaterowie:
Lissa - chodząca święta, idealna, bogini, jak Elena z "Pamiętników Wampirów". Z tomu na tom coraz bardziej irytuje. Taka małpka, przestraszone zwierzątko. Nieporadna egoistka, tylko czeka aż ktoś za nią coś zrobi. Niezbyt inteligentna, widzi tylko czubek swojego nosa i ma gdzieś to jak jej przyjaciółka się czuje i że też ma swoje sprawy.
Rose - Egoistka, miewa problemy ze sobą, wybuchowa, udaje wielką bohaterkę. Skłonna do poświęceń. Uważa siebie za najlepszą, nieustraszoną, ale często zawodzi i ponosi porażki. I zazwyczaj ktoś musi jej pomagać. Zwodzi ludzi, sama nie wie czego chce i żal mi Adriana że tak z nim postąpiła. Raczej ma niewiele szacunku dla innych i dla ich uczuć, liczą się tylko to co czuje ona. Niby szlachetna a jednak... pozwala by inni ginęli żeby ona spełniała jakieś chore misje, bo jej świat i jej miłość są najważniejsze, niby się poświęca, ale tak na prawdę poświęca innych i wykorzystuje ich do osiągnięcia celu. Mimo wszystko wolałam ją od Lissy.
Reszta kobiet ujdzie, chyba nawet wolałam tych pobocznych bohaterów niż głównych. Sydney polubiłam.
Męska część - Dymitr, Christian, Ambroży, Adrian, Eddie, Michaił - wyobrażałam ich sobie jako zespół boysbandowy. I nie jestem zwolenniczką Dymitra, wolę Adriana. Dymitr taki niewdzięcznik, zbyt poważny i chyba jednak mimo wszystko służbę kochał bardziej niż Rose. Bardziej mi się podobał kiedy był strzygą.
Chociaż mimo wszystko da się tych bohaterów polubić.
Typowa podzielność klasowa : arystokraci i plebs. Dampiry jako niewolnicy a moroje jako ta ważniejsza część świata, oni są najważniejsi i dampiry narażają swoje życie żeby tamtym tyłki ratować, a po coś moroje się specjalizują w żywiołach, ale nie, nie kiwną palcem żeby pomóc swojemu strażnikowi i szybciej uporać się z zagrożeniem, bo po co? przecież to takie nieetyczne, niemoralne, szlachta nie pracuje bo się pobrudzą. Arystokracji mają po kilka strażników podczas gdy Ci zwykli moroje nie mają ani jednego i szlachta ma to gdzieś, ważne że ich rody przetrwają. Czasami było mi żal strażników, szczególnie Rose, jest jaka jest, ale czasami byli wobec niej niesprawiedliwi.
Podsumowanie:
Cóż, nie jestem aż tak zachwycona jakbym chciała, ale rozumiem tych którzy zachwalają tę serię i są nią zauroczeni, wcale się im nie dziwie. Może gdybym była młodsza reagowałabym tak samo, mojego serducha nie podbito. Jednak przyznać muszę, że wciągnęło mnie i dobrze się bawiłam. Wiem, że w cyklu "Kroniki krwi" są dalsze losy Sydney i Adriana więc możliwe, że z ciekawości po nie sięgnę. Ogólnie nie jest tragicznie, czytałam znacznie gorsze książki.
Moja ocena całości: 5/10
Pozdrawiam
Wasza Elilaya :)
P.S zapraszam na mój fanpage na facebooku i do polubienia stronki, wystarczy, że klikniecie na dużą ikonkę fejsa u góry po prawej stronie i przekieruje Was na profil.
Tytuł serii: Akademia Wampirów
Autor: Richelle Mead
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość tomów: 6
Maaatko, jak ja się cieszę, że przebrnęłam przez Akademię Wampirów i mam ją już z głowy. Jeszcze żadna książka mnie tak nie irytowała, nie denerwowała w trakcie czytania. Miałam mętlik w głowie i kompletny chaos. Wkurzałam się, że ją czytam, wkurzał mnie obrót wydarzeń i wkurzało mnie to, że jak odkładałam książkę, to ciągle żyłam w tym świecie i chciałam wiedzieć co dalej. Cholernie wciągająca seria muszę to niestety przyznać.
Jak zdobyłam serie?
Dostałam wypłatę, zaszalałam zamawiając kilka książek na stronie wydawnictwa Nasza Księgarnia, a że wszystkie tomy Akademii Wampirów były po promocji to je zakupiłam. Jeden dwa tomy kosztowały 7 zł, bo rzekomo uszkodzone choć ja tam nie zauważyłam tego, a reszta po 9 zł. I tak oto sobie stoją u mnie na półeczce już przeczytane.
Jak wrażenia?
Szczerze? mieszane. Pierwszy tom mnie kompletnie nie zachwycił (wydałam opinię na temat pierwszego tomu, więc odsyłam do jej przeczytania), ale stwierdziłam "kupiłam to wypada przeczytać wszystkie tomy, a im szybciej tym lepiej" i tak też uczyniłam.
Z tomu na tom było coraz lepiej i choć seria nie jest taka dobra jak ją dużo ludzi zachwala, jest zdecydowanie przereklamowana, to jednak mnie wciągnęła. Ostatni tom to jakaś masakra, nuda, nuda i jeszcze raz nuda, autorka specjalnie chyba przedłużała niektóre fragmenty bo chyba już pomysł jej się kończył na fabułę i nie wiedziała jak wybrnąć z tego co wymyśliła. Takie lanie wody.
Wady?
Wad ta książka ma sporo. W każdym tomie po milion razy było powtarzane to co się działo w poprzednich tomach, powtórzenia, tłumaczenie od nowa o co chodzi z dampirami, strzygami, morojami, wałkowane te same wątki i tłumaczenie dlaczego tak, traktowanie czytelnika jakby był idiotą i zapominał co było w poprzednich częściach. Serio? będąc przy ostatnim tomie czytelnik potrzebuje nadal wyjaśnienia kto to dampir i co łączy Rose z Lissą?
Kolejna rzecz - przewidywalność, zbyt oczywista fabuła, z góry wiadomo jak to się wszystko skończy, czyta się właściwie tylko po to żeby sprawdzić czy jak do tego wszystkiego dojdzie i żeby się utwierdzić w przekonaniu, że w książce jest bardzo malutko zaskakujących fragmentów. Nie jestem zadowolona z obrotu spraw, trochę liczyłam, że może autorka da pstryczka w nos czytelnikowi i pokieruje inaczej zwrotami akcji a tu jednak zawód, bo od początku wiesz jak to się wszystko skończy i autorka nawet przez chwilę nie próbuje wywieźć Cię w pole. Zbyt oczywista fabuła, byłoby ciekawiej gdyby nie było tak schematycznie i przewidywalnie, szkoda, że autorka nie popisała się oryginalnością tylko powieliła nieco doprawiony schemat. Wątek miłosny też daje wiele do życzenia, czy to na pewno była miłość a nie obsesja ze strony Rose?
Bohaterowie zbyt papierowi, wszyscy tacy sami, tak samo się zachowują, bezpłciowi.
Jedno mnie zastanawia... Dampiry są w końcu płodne czy nie? Bo najpierw Rose zarzuca Dymitrowi, że chce być strażnikiem Taszy, żeby mieć z nią dziecko, a potem mówi, że z Dymitrem nie musi się zabezpieczać uprawiając seks, bo jest bezpłodny. ????
Wiele wątków jest niedopowiedzianych, pominiętych, niedokończonych np. co się dzieje z rodziną Dymitra? Albo z tą rodziną u której Rose się ukrywała w ostatnim tomie i w ogóle po co się tam ukrywała? Ten wątek był niepotrzebny skoro autorka go nie rozwinęła. Co z Eddim? - Rose się nawet nim nie przejęła. Gdy już odzyskała Dymitra to w ogóle się nikim i niczym nie przejmowała, miała wszystko gdzieś, bo osiągnęła co chciała. I skoro wszyscy wiedzieli, że Lissa i Rose mają pewne problemy spowodowane swoją więzią to dlaczego nikt im w tym nie pomagał? Lissa okazywała się do tego stopnia egoistką, że pozwalała by Rose cierpiała, pozwalała by ona brała na siebie negatywne skutki mocy ducha Lissy. Inni jakoś umieli sobie radzić tylko te dwie nie bardzo, a Rose przyjmowała to na swoją klatę z miłości do swojej przyjaciółki, nie próbując jakoś tego problemu inaczej rozwiązać.
Po co właściwie była Rose potrzebna ta moc widzenia duchów? Skoro nie umiała nad tym zapanować, ktoś jej powiedział, że to trudne a potem nagle się na jakiś czas zapomina o jej właściwości by nagle stwierdzić, że Rose już ją opanowała.. ale jak, kiedy i gdzie? Uważam, że to było ciekawe i szkoda, że ta zdolność nie była jakoś bardziej rozwinięta, więcej poświęconego jej czasu.
Kolejna sprawa - nagle Tatiana jest miła, po czym autorka się jej pozbywa, widocznie nie miała już na nią pomysłów. A gdzie to jej swatanie Lissie z Adrianem? Spodziewałam się intrygi w tym temacie skoro wcześniej była taka zawzięta na Rose i Lissie.
I oczywiście nagle można strzygi przywracać do życia, ok, ale dlaczego tylko uratowano (oczywiście) Dymitra i panią Karp a o reszcie się zapomniało i w ogóle co w końcu z tą walką czy moroje będą walczyć u boku swoich strażników czy nie? Takich bez sensu wątków jest dużo w serii.
Zalety?
Wciąga, czyta się bardzo szybko, prosty język. Dość ciekawa historia pomimo tej przewidywalności. Dużo się dzieje, momentami zapiera dech w piersiach, wzrusza a czasem rozbawia. Trzeba przyznać, że przyjaźń tutaj jest dużym atutem książki. Autorka uczy przyjaźni, odwagi. Mimo wszystko dużo się dzieje, akcji nie brakuje. Wciąga i chce się ją czytać.
Tomy od 2 do 5 są nawet całkiem spoko, a najlepszy jest chyba 3.
Bohaterowie:
Lissa - chodząca święta, idealna, bogini, jak Elena z "Pamiętników Wampirów". Z tomu na tom coraz bardziej irytuje. Taka małpka, przestraszone zwierzątko. Nieporadna egoistka, tylko czeka aż ktoś za nią coś zrobi. Niezbyt inteligentna, widzi tylko czubek swojego nosa i ma gdzieś to jak jej przyjaciółka się czuje i że też ma swoje sprawy.
Rose - Egoistka, miewa problemy ze sobą, wybuchowa, udaje wielką bohaterkę. Skłonna do poświęceń. Uważa siebie za najlepszą, nieustraszoną, ale często zawodzi i ponosi porażki. I zazwyczaj ktoś musi jej pomagać. Zwodzi ludzi, sama nie wie czego chce i żal mi Adriana że tak z nim postąpiła. Raczej ma niewiele szacunku dla innych i dla ich uczuć, liczą się tylko to co czuje ona. Niby szlachetna a jednak... pozwala by inni ginęli żeby ona spełniała jakieś chore misje, bo jej świat i jej miłość są najważniejsze, niby się poświęca, ale tak na prawdę poświęca innych i wykorzystuje ich do osiągnięcia celu. Mimo wszystko wolałam ją od Lissy.
Reszta kobiet ujdzie, chyba nawet wolałam tych pobocznych bohaterów niż głównych. Sydney polubiłam.
Męska część - Dymitr, Christian, Ambroży, Adrian, Eddie, Michaił - wyobrażałam ich sobie jako zespół boysbandowy. I nie jestem zwolenniczką Dymitra, wolę Adriana. Dymitr taki niewdzięcznik, zbyt poważny i chyba jednak mimo wszystko służbę kochał bardziej niż Rose. Bardziej mi się podobał kiedy był strzygą.
Chociaż mimo wszystko da się tych bohaterów polubić.
Typowa podzielność klasowa : arystokraci i plebs. Dampiry jako niewolnicy a moroje jako ta ważniejsza część świata, oni są najważniejsi i dampiry narażają swoje życie żeby tamtym tyłki ratować, a po coś moroje się specjalizują w żywiołach, ale nie, nie kiwną palcem żeby pomóc swojemu strażnikowi i szybciej uporać się z zagrożeniem, bo po co? przecież to takie nieetyczne, niemoralne, szlachta nie pracuje bo się pobrudzą. Arystokracji mają po kilka strażników podczas gdy Ci zwykli moroje nie mają ani jednego i szlachta ma to gdzieś, ważne że ich rody przetrwają. Czasami było mi żal strażników, szczególnie Rose, jest jaka jest, ale czasami byli wobec niej niesprawiedliwi.
Podsumowanie:
Cóż, nie jestem aż tak zachwycona jakbym chciała, ale rozumiem tych którzy zachwalają tę serię i są nią zauroczeni, wcale się im nie dziwie. Może gdybym była młodsza reagowałabym tak samo, mojego serducha nie podbito. Jednak przyznać muszę, że wciągnęło mnie i dobrze się bawiłam. Wiem, że w cyklu "Kroniki krwi" są dalsze losy Sydney i Adriana więc możliwe, że z ciekawości po nie sięgnę. Ogólnie nie jest tragicznie, czytałam znacznie gorsze książki.
Moja ocena całości: 5/10
Pozdrawiam
Wasza Elilaya :)
P.S zapraszam na mój fanpage na facebooku i do polubienia stronki, wystarczy, że klikniecie na dużą ikonkę fejsa u góry po prawej stronie i przekieruje Was na profil.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






