poniedziałek, 31 marca 2014

Kwietniowy Stosik Biblioteczny...

Oto stosik, a raczej stosisko, przytaszczone z biblioteki... no po prostu nie mogłam się oprzeć :)



1. "Doktor Sen" - Stephen King
2. "Czerwony Hotel", "Duch Ognia" - Graham Masterton

3. "Czerwień Rubinu", "Błękit Szafiru" - Kerstin Gier - dwa tomy Trylogii Czasu, trzeci tom jest niestety w tej chwili wypożyczony ;(
4. "Luna" - J.R. Rain - seria "Wampir do wynajęcia" tom 1
5. "Kochanek z Zaświatów" - Barbara Wood - trochę romansu nie zaszkodzi :)
6. "Zakochany Duch" - Jonathan Carroll
7. "Siódmy Jednorożec" - Kelly Jones


Noo to mam co czytać, kwiecień zapełniony :)

Nienasyceni - jeszcze krótsza opinia...



Tytuł: Nienasyceni
Autor: Meg Cabot
Wydawnictwo: AMBER
Seria: Nienasyceni
Status: Wypożyczone z biblioteki


ah jak mi się ta książka podobała.. nie jest idealna, ale jest doskonała na tyle by pobudzić wyobraźnię i rozgrzać zmysły.
Może nie jest zbyt ambitna, ale mnie się bardzo, na prawdę bardzo podobała. Lekka, przyjemna i sympatyczna książka, oczywiście o wampirach, napisana z poczuciem humoru.
Taka sobie króciutka opinia, tyle wystarczy. :)

Okładka: 7/10
Fabuła: 8/10
Bohaterowie: 8/10
Dialogi: 7/10
Język: 7/10

Moja ocena całości: 7/10

piątek, 28 marca 2014

Wielki Marsz - krótka opinia...



Tytuł: Wielki Marsz
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka (wydanie kieszonkowe)
Status: Moje


Aż mnie nogi bolały podczas czytania, a każda przerwa w czytaniu kończyła się skurczem mięśni... czułam ich zmęczenie, bóle, strach, głód, pragnienie, gorąco, zimno.. przeżywałam ten marsz razem z nimi, szłam razem z nimi, pot lał mi się po plecach i słyszałam ten huk z karabinów i wiwatujący tłum ludzi - kibiców. Widziałam te obrazy ginących zawodników. Widziałam zimne twarze żołnierzy - morderców.
Książa jest jednym słowem świetna, jest smutna, straszna, przerażająca.. jest bardzo dobra i wywołuje niesamowite uczucia i emocje... Banalny pomysł, ale jednak Kingowi udało się stworzyć z tak błahego, można by powiedzieć, pomysłu genialną książkę..
Czyta się po prostu świetnie.. zaczniesz i kończysz z zapartym tchem.
Ale czy drugi raz odważyłabym się uczestniczyć w Wielkim Marszu?

Okładka: 8/10
Fabuła: 10/10
Bohaterowie: 9.5/10
Dialogi: 8.5/10
Język: 8.5/10

Moja ocena całości: 8.5/10

poniedziałek, 24 marca 2014

Wampiry....

Jak wiadomo, jest moda na wampiry w książkach, a bardziej na romans z wampirem, najlepiej jak jest ich dwóch co by się nastolatce nie nudziło i się cieszyła, że trupy za nią się uganiają, bo przecież żywi są... zbyt żywi? A wampiry są takie seksi i w ogóle cudowni.. ciekawe skoro nie żyją. Przecież muszą śmierdzieć zgnilizną jak jasny pierun i zastanawiające, że każdy wampir musi być przystojny, bo przecież brzydcy ludzie nie umierają.. hmm.. czyżby jednak nie opłaca się być idealnie perfekcyjną, wypacykowaną, lalkowatą, pustą i w ogóle cacy istotą, bo możesz umrzeć i potem powstać z martwych, ale już jako śmierciuch, który musi uważać bo może się nadziać na drewienko, krzyżyki i czosnek, podczas gdy "brzydcy" po prostu umierają i mają święty spokój?
Bo do tej pory było na odwrót, brzydcy byli wampirami i się ludzie ich bali i w ogóle wzbudzali obrzydzenie. Czy nie może być teraz inaczej?


Nie no... ale tak poważnie... mnie tam wampiry w książkach nie przeszkadzają, fajna rozrywka, można sobie pomarzyć i w ogóle pociągające może być spotkanie z wampirem, ale.. właśnie. tylko wtedy kiedy jest on wypacykowany.
Czy wampir w dzisiejszych czasach usilnie musi być brzydki i paskudny? czemu nie może być bardziej swojski, ładny... w zasadzie wyglądający nawet lepiej po śmierci niż za życia i że właściwie jedyne co ma wspólnego z tamtym starodawnym wampirem to nazwa?
Wśród ludzi też są i paskudy i zbyt idealni, bo się napompowali.. także czemu nie może być tak też u wampirów? taki mamy czasy przecież, że wszystko musi być oh i ah cacy, także myślę, że właśnie dlatego te wampiry w książkach w ten sposób są kreowani,.. są dopasowani do naszego świata. Także mamy i ohydne wampiry jak i te ładne.. równowaga musi być, nawet wśród krwiopijców.
U ludzi też są wegetarianie jak i Ci mięsożerni, więc u wampirów też niech sobie będą ludzcy krwiopijcy i Ci na "diecie zwierzęcej". Przynajmniej jest różnorodnie i zabawnie.

Z resztą.. kiedyś ktoś wymyślił wampira tak? tak.. i dlaczego ten wampir musi być akurat taki jaki ktoś wymyślił se go ileś tam lat temu? jakby ludzie nie bujali wtedy w obłokach i nikt nie wpadłby na pomysł z wampirem i dopiero teraz, w naszych czasach taka pani Meyer byłaby pierwszą osobą, która sobie wymyśliła takie stworki i napisała ten "Zmierzch" tak jak napisała, a potem powstałaby książka chociażby "Dracula" Bram'a Stoker'a to wtedy właśnie ta książka (a raczej jej autor) spotkałaby się z takim przyjęciem jak dzisiaj spotyka się pani Meyer.
W ogóle nie rozumiem tego zamieszania związanego z wampirami i to plucie się na prawo i lewo jaki wampir powinien być, a jak nie powinien wyglądać i każde inne wyobrażenie jest błędne i w ogóle najlepiej na stos z taką osobą, że ośmieliła się wymyślić swojego bardziej "przyjaznego" wampira.. no na prawdę ludzie.. to tylko książki, kawałki papieru sklejone ze sobą z nadrukowanymi znaczkami i są ważniejsze sprawy na świecie niż kłótnie na temat wampirów..
Niech se kurde będą groźne, śmierdzące wampiry jak i również te świecące w ciemności brokatem z cukru.. komuś to szkodzi? przecież i tak nie istnieją, nikt takiego nie spotka więc niech sobie będą i takie i takie w książkach. Coś w tym złego jest? niech nastolatki też mają trochę rozrywki i radochy! A pomarzyć to nie grzech. Szczypiecie się z tym nie wiem po co, szkoda tracić nerwy na wampiry, a złość piękności szkodzi, także rozluźnijcie poślady i gumy w gaciach, bo inaczej nie będziecie mogli stać się wampirami! :)

środa, 19 marca 2014

Zakładki do książek...

Szanowni Państwo - Zaprezentuję Wam moje zakładki do książek:

- te zakładki "ukradłam" jak były kiermasze w biedronce i były powtykane po książkach takie właśnie reklamowe zakładki, no to po prostu je sobie wyciągałam i brałam :) Używam ich do książek przyniesionych z biblioteki.

- zakładki trójwymiarowe, które kupił mi mój kochany przy okazji pobytu w Matrasie :) używam ich do swoich książek. Tę z motylkami dałam swojej mamie.

- kupione również w Matrasie, tą z kotkami dostałam od kochanego, a tą drugą kupiłam sobie sama ooo! :) używam ich do książek małego formatu np. Kieszonkówek i tylko swoich. Zdjęcie się dodało do góry nogami, ale nie chce mi się już zmieniać, każdy z resztą widzi co jest :)

- zakładka z Kingiem była dołączona do jednej z książek Kinga, (nie pamiętam już której), reklamująca książkę "Pod kopułą" (którą też posiadamy) i podkradłam ją swojemu facetowi.. używam jej tylko do książek Kinga.
Ta czerwona, dostałam ją przy okazji zakupów internetowych w antykwariacie "wieszcz.pl", mam takie dwie, drugą dałam mamie. Tę czerwoną używam do książek z ciemnymi okładkami.

- robótki ręczne.. niezbyt wyszukane, ale moje! :) ta z księżniczkami zrobiłam z tych karteczek z Kinder Niespodzianek, z drugiej strony jest ten sam obrazek, sklejone ze sobą i zafoliowane (konkretniej to obklejone taśmą) tej akurat używam do romansów i takich tam obyczajówek.

- zrobił mi ją mój facet, jest dla mnie najcenniejsza. Używam jej do książek, które dostałam od niego i do Sag.

- taaak, tam jest papier toaletowy z pingwinkami.. wzięłam kawałek, bo mi się te pingwiny podobają i sobie z tego zakładeczkę zrobiłam. Tam jest ulotka od czekoladek Linda, żal mi było wyrzucić, bo bardzo ładne więc zostawiłam. Ta niebieska karteczka.. mam kilka takich w różnych kolorach.. jak wypożyczałam z biblioteki to ktoś zostawiał takie jakby wizytówki, więc je przygarnęłam. Tam jest zdrapka też.. tak, wygrałam 15 zł i zapomniałam o tym, tzn. miałam kilka zdrapek i skleiłam ze sobą nie te co trzeba, mój facet mi zwrócił uwagę sporo po czasie.. ech.. cóż.. no i karteczka z Kinder niespodzianki. Tych zakładek używam do swoich książek, ale zniszczonych lub starych. Tylko ta z czekoladkami używana jest do obyczajówek.

Nooo to moja kolekcja zakładek.. lubię je i mnie się podobają. :)