czwartek, 6 sierpnia 2015

Niepoważna sytuacja na fincie cz.2...

Dzień dobry :)

Jakiś czas temu umieściłam post o pewnym użytkowniku i jego niepoważnym, w stosunku do mnie, zachowaniu na Fincie.pl.
Dziś oto dostałam od niego kolejną wiadomość, ale już nie na Fincie, bo jest u mnie na czarnej liście (ja u niego też) i nie możemy sobie pisać wiadomości prywatnych, ale może na innych portalach, więc napisał do mnie na Lubimy Czytać, cytuję:

"Jeśli nie przestaniesz dodawać moich ksiazek do obserwowanych na fincie to zgłoszę Cię do administracji za utrudnianie mojej działalności na tamtym portalu.
Nie bez przyczyny wyladowałas na czarnej liście.
Tu też"

Czy ten człowiek jest normalny?
Każdy ma prawo na fincie obserwować przedmioty i nie od niego to zależy kto będzie je obserwować, skoro wystawia to niech się z tym liczy. Po drugie, nie przyszło kolesiowi do głowy, że może chciałam coś pobrać? takim zachowaniem traci potencjalnego klienta i szansę na punkty.. nie chce to nie. Trudno. Kupię sobie na Allegro albo od innego użytkownika.
Po trzecie, niby jaki to powód, że jestem na czarnej liście? bo nie chciałam kupić punktów? To na prawdę jest śmieszne.
Ręce opadają jacy ludzie po ulicy chodzą.
Zgłosiłam to do Administracji, nie wiem czy coś z tym zrobią, ale zgłosiłam dla spokoju swojego sumienia. Bo ja nic nie zrobiłam.
Boże, co za plebs!

Pozdrawiam
Elilaya :)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Gniew Natury...

Dzień dobry moi mili państwo!

Nikt mnie jeszcze nie zna, ale postanowiłem się ujawnić (tzn. moja pani mi kazała) i tak wyglądam:


Prawda, że wyglądam dostojnie? z takim wyglądem nikogo chyba nie dziwi, że to właśnie mnie moja pani wybrała na zaufanego asystenta i lubię kiedy szczotkuje mi moje olśniewające futerko.

Nazywam się Gniew Natury i tylko wyglądam na słodkiego, ale gdy ktoś mnie zdenerwuje, zakłóci spokój to pokażę swoje prawdziwe oblicze i poharatam jakąś część ciała swoimi pięknymi pazurkami.
Ale, ale.. skupmy się na istocie rzeczy, po co tu jestem i po co się ujawniłem i zgodziłem się swój spokój zamienić na sławę?
Ponieważ do tej pory księżniczka zabierała głos i wystawiała oświadczenia i osądy w sprawie książek, ja je tylko przyczepiałem na tablicy dla poddanych by wiedzieli czym księżniczka się zajmuje, co zgromadziła do naszej Wyspiarskiej Biblioteczki i tak dalej, teraz udzieliła mnie głosu i nakazała bym od czasu do czasu ujawniał światu nowinki, ploteczki czy skandale z naszego małego społeczeństwa i dawał Wam zarys naszego świata, którego i tak nigdy nie znajdziecie. :)


To tyle mojej krótkiej przemowy i ujawnienia swojego ja, teraz udam się na spoczynek, bo się zmęczyłem.
Niech moc koci miętki będzie z Wami.

wtorek, 28 lipca 2015

Nowa książka + ciekawostki...

Cześć!
Zaprezentuję wam tę oto piękną książeczkę, którą dostałam na imieninki od brata i bratowej (26 lipca, tak mam na imię Anna) :)
oto i ona:
- "Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne" autor Neil Gaiman. Jeszcze nie miałam okazji poczytać twórczości tego pana mimo, że bardzo chciałam, ponieważ albo kupowałam akurat inne tytuły albo w bibliotece akurat nie była dostępna żadna jego powieść, a znajomi nie mają niestety.. więc w końcu mam i niedługo się zabiorę za odkrywanie nowego (dla mnie) pisarza.











A teraz przejdę to takich ciekawostek, otóż, zapomniałam dodać w poście z tego miesiąca dotyczącego mojego wielkiego stosu, kilku bonusów związanych z moimi zamówieniami z taniejksiążki.pl oraz z wydawnictwa Nasza Księgarnia.

A więc, dostałam kilka zakładek, w większości od Naszej Księgarni:
- tak się one pięknie prezentują i mam teraz zapas w razie jakby się poniszczyły lub zgubiły :)


- Dostałam List od Taniej Książki plus dodatkowe 10 zł na zakupy na ich stronie, bardzo miło dostać coś takiego, widać że dbają o klientów.















Oraz takie fajne cuś:



A na koniec ciekawostka dla was...
- w tym oto pudełeczku po kocich języczkach trzymam wszystkie moje zakładki. Pudełeczko ładne, z kotkami, nie mogłam wyrzucić po kocham kotki więc się do czegoś przydało :)

To tyle :)








Pozdrawiam
Wasza Księżniczka Elilaya :)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Akademia Wampirów - opinia...

Tytuł: Akademia Wampirów
Autor: Richelle Mead
Wydawnictwo: Penguin Books
Rok wydania: 2007
Biblioteczka Elilayi



Właśnie skończyłam czytać pierwszy tom Akademii Wampirów i powiem szczerze, że jestem trochę zaskoczona tym skąd tak wysoka ocena na Lubimy Czytać. Zachęcona tym, że wszędzie tę serię wychwalają postanowiłam zakupić 6 tomów i sądząc po pierwszym tomie nie żałuję tej decyzji, jednak oczekiwałam, że to będzie na prawdę coś super, skoro takie dobre opinie i wysokie oceny a tu.. cóż, trochę się dziwię, bo nie jest ona jakoś szczególnie oryginalna, w każdym razie jeśli chodzi o pierwszy tom. O całej serii wypowiem się jak ją skończę, a na razie skupię się na wrażeniach po przeczytaniu tomu pierwszego.

Powiem tak, jest ponad przeciętna, ale tylko tyle. Nie jest nawet bardzo dobra. Wciąga, z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów i ciężko mi było oderwać się od lektury, czyta się szybko i jest to zdecydowanie na plus, ale nie odkryłam w niej niczego nowego, niczego oryginalnego.
Jedyne co mnie na prawdę urzekło jest przyjaźń głównych bohaterek, moim zdaniem bardzo rozbudowany wątek i chyba najlepiej wykreowany. Autorce w tym miejscu należą się brawa, bo rzadko w tego typu literaturze jest mi dane przeczytać o tak wyjątkowej więzi, która na prawdę mi się spodobała i głównie dla tego wątku czytałam i dalej będę czytać tę serię. Zawsze chciałam mieć taką przyjaciółkę, z którą byłabym tak silnie związana na dobre i na złe.
Niestety postacie nie są aż tak dopracowane jakby się chciało, ciężko odgadnąć ich charaktery, wydają się być tacy sami, bardzo papierowi i płytcy, jedynie Christian mi się podobał, bardzo go polubiłam i odstawał od reszty. Główna bohaterka z początku mnie wkurzała tym zadzieraniem nosa i pokazywaniem "co to nie ona", ale można zrozumieć jej zachowanie usprawiedliwione okolicznościami, których zdradzać nie będę.
Podoba mi się też to, że w książce poruszane są kwestie przynależności do grup, kwestie materialne i ogólne problemy nastolatków i napisane jest w taki sposób, że myślę, iż dotrze to do umysłów nastolatków, którzy dopiero co wkraczają w życie dorosłych i mają swoje problemy związane z okresem dojrzewania. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami, muszą sami dochodzić do swoich wartości, podejmować decyzje i liczyć się z konsekwencjami swoich czynów. To dla nich dobra lekcja życia.
Fabuła trochę kuleje, czyta się płynnie, jest kilka zaskakujących momentów, ale jest ich bardzo niewiele, w większości historia jest przewidywalna, trochę banalna i oczywiście musiał pojawić się wątek miłosny, ale trzeba przyznać, że nie jest on aż tak mdły jak w większości książek tego typu i nie jest on ważniejszy od przyjaźni głównych bohaterek.
Podobało mi się zakończenie, a szczególnie ostatnia kartka, tego się raczej nie spodziewałam, co prawda nie jest może ono jakieś superaśne, ale mnie pasuje jak najbardziej.
Książka nie jest odkrywcza, jednak przypadła mi trochę do gustu, ale czegoś mi brakowało i moje serduszko nie zostało zawładnięte. Emocje wzbudza, trochę się w książce dzieje, ale chyba nie jest wszystko do końca dopracowane... zobaczymy jak potoczy się dalej ta historia, może jednak jest to coś godnego uwagi? wszystko się okaże gdy skończę ostatni tom.
Można poczytać dla rozrywki, ja nie mam poczucia straconego czasu.
To tyle.

Pozdrawiam
Wasza Księżniczka Elilaya :)


Moja ocena: 4.5/10





czwartek, 23 lipca 2015

Obsydianowe serce - opinia...


Tytuł: Obsydianowe Serce
Autor: Ju Honisch
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Biblioteczka Elilayi


Przeczytałam i co? no i nic nooo, książka mi się podobała bardzo, ale mam jedno wielkie ALE. Wydawnictwo Fabryka Słów zrobiło wielką krzywdę tej książce, że ją rozdzielili na dwie części zamiast wydać normalnie w jednym tomie. Książka na tym traci, ponieważ pierwsza połowa nie jest tak zachwycająca jak druga i przez to, że nie mamy od razu ciągłości wydarzeń w jednym tomie ludzie mogą się zniechęcić do sięgnięcia po część drugą. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby rozdzielać książkę... pewnie liczyła się kasa, więcej zarobić płacąc dwa razy za tą samą książkę oszukując ludzi, że to dwa osobne tomy.
Pierwsza część jest świetna, ale nie aż tak jak część druga w której dzieje się cała gama przeróżnych rzeczy i nie sposób się od niej oderwać. Ktoś, kogo nie porwała część pierwsza nie sięgnie po część drugą, a szkoda. Czytając obie części od razu, bez oceniania tej pierwszej części będziemy mieli znacznie lepsze wrażenia i odczucia i większą przyjemność z lektury.
Kończąc pierwszą część i to w takim momencie jak się zakończyła (czyli w sumie bez zakończenia) czujemy jakbyśmy dostali w twarz, no bo jak to tak, że nagle ktoś nam przerywa historię, w która nas zaciekawiła? a np. nie mamy sposobności by od razu sięgnąć po drugą część? to co? nie wiemy kiedy sięgniemy po następną część i to taka trochę kpina w stronę czytelnika, taki niesmaczny żart.
Powinna być normalnie wydana w jednym tomie. Koniec kropka!

Książka jest, może nie genialna, nie jest arcydziełem, ale jest świetna, jest jak nieoszlifowany diament. Autorka ma noo nietuzinkową wyobraźnię, napisała tę historię pięknym językiem, bohaterowie są tak różnorodni, są wyraźnie zarysowani, ich charaktery, z każdą stroną poznajemy ich coraz lepiej a i tak nie jesteśmy do końca pewni jak postąpią w danej sytuacji i każda postać występująca w książce coś wnosi, chociaż minimalnie, ale jednak wnosi. Zastanawiałam się tylko po co jest wątek śpiewaczki Cerise Denglot, moim zdaniem jej wątki są najgorsze, wepchnięte na siłę i ta postać w ogóle niepotrzebna, ale pewnie jest dodana żeby była jeszcze jakaś barwna postać kobieca, która doda odrobiny świeżego (choć dla mnie ciut za słodkiego) powietrza, tak żeby było barwnie i kolorowo. Choć wydaje się ona zbędna i bywa irytująca, ale dlatego, że taki właśnie ma ona charakter, to jednak jakiś sens ta postać ma.

Z jednej strony książka jest przewidywalna, ale z drugiej nie mamy do końca tej pewności co znajdziemy na następnej stronie.
Powiedzmy, że opowieść jest gotycka, ale tego steampunku jest raczej znikomy ślad. Chyba, że po prostu pisząc na okładce "szczypta steampunku" chodziło oto, że jest w takim świecie ta historia przedstawiona i mamy ją sobie sami wyobrazić, nie wiem, ale całkiem możliwe.
Książka pokazuje również jak to się żyło w "dawnych czasach", różnice społeczne, co wypada damie, kto jest prawdziwym dżentelmenem a komu się wydaje, że nim jest, opis strojów, obyczaje itd.
Humor też się znalazł w opowieści, no i oczywiście romans, ale chyba nikogo ten fakt nie dziwi? z resztą romans nie jest wysunięty na pierwszy plan, jest w tle, nie gra głównej roli, jest dodatkiem więc nie czujemy przytłoczenia tym tematem, jest po prostu czymś oczywistym, ale nie wymuszonym i nie zgrzyta jak piasek pod stopami. Zakończenie no cóż.. nie jest przewidywalne, ale czy aż tak świetne jak pisze na okładce? czy to aż taki wielki łał finał? no tu bym się kłóciła, zakończenie dobre i ciut zaskakujące, ale bez fajerwerków. Tyłka nie urywa, ale jest po prostu w dobrym momencie zakończona.
Książka jest napisana dobrze, ciekawie, z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów. Była to dla mnie istna przyjemność i delektowałam się każdym słowem.
Polecam.

Pozdrawiam
Wasza Księżniczka Elilaya :)

Moja ocena: 8/10 - dlatego, że miewa nudnawe fragmenty