Cześć
Nadszedł czas na podsumowanie roku.
Oto i ono:
Przeczytałam dużo książek, wystarczająco tyle na ile pozwoliły mi chęci i czas. Jestem zadowolona z tego faktu, poznałam kilku nowych autorów, powróciłam do już mi znanych. Był wzloty i upadki.
Dużo emocji, wzruszeń, absurdu, śmiechu i złości. Jedne książki okazały się cudowne inne niekoniecznie, ale z każdej jestem zadowolona. Wzbogaciłam swoją biblioteczkę o mnóstwo tytułów, w większości to były prezenty lub kupione za na prawdę niskie pieniądze, część wygranych w konkursach i zdobyte za punkty na fincie.
Rok zaczęłam od powieści historycznej "Przysięga królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej" Gortnera a zakończyłam go słodką książką "Słodsze niż czekolada", która okazała się bardziej wyrobem czekoladopodobnym, ale mimo wszystko miło ją wspominam.
Wzięłam pierwszy raz udział w wyzwaniu książkowym i utwierdzam się w przekonaniu, że to dla mnie bez sensu i jeszcze bardziej tego nie lubię niż przed wzięciem udziału. Także, już nigdy więcej żadnych wyzwań, chyba, że jakieś osobiste, prywatne, mnie tylko znane.
Najwięcej problemu miałam z "Achają", napisałam dość kontrowersyjną opinię na jej temat, powstała zażarta kłótnia o nią, trafiła na moją prywatną listę zaskoczeń, niespodzianek, absurdów w historii, ale mimo wszystko ją uwielbiam.
Porażka największa? cykl "Córki księżyca". Przez cały rok czytałam książki swoje, ze swojego stosiku tak jak w ubiegłym. Wyjątkiem był Harry Potter, którego póki co, nie mam wszystkich części. Oraz kilka książek, które były mi potrzebne do Bookathonu - powtórzę jeszcze raz, to pierwszy i ostatni raz kiedy wzięłam udział w wyzwaniu, nie tylko w tym, ale ogólnie.
Przeszłam operację usunięcia woreczka żółciowego, przezwyciężyłam strach przed zjeżdżalnią na basenie, wygrałam parę złotych w minilotku, trochę pracowałam i się szkoliłam, zdobyłam dzięki temu doświadczenie aż w czterech zawodach. Rok upłynął mi spokojnie, wesoło, radośnie, więcej śmiechu niż smutku było.
Spędziłam pierwsze święta ze swoim narzeczonym - w końcu!
Miałam wiele udanych randek, wypady do kina, mnóstwo seriali.
A w ostatnich dniach roku skręciłam kostkę i poparzyłam palec.
I jak co roku w Sylwestra, mam dziś kolędę - taka tradycja już.
Więc kończę i życzę udanej zabawy i miłego dnia oraz samych pogodnych i zaczytanych dni w nadchodzącym Nowym Roku!
Zdrowia kochani :*:*:*
Pozdrawiam
Elilaya :)
czwartek, 31 grudnia 2015
wtorek, 29 grudnia 2015
Słodsze niż czekolada - opinia...
Tytuł: Słodsze niż czekolada
Autor: Sheila Roberts
Wydawnictwo: Znak
Status: Biblioteczka Elilayi
Sięgnęłam po tę książkę teraz, ponieważ okres świąteczny, bo miałam ochotę na typowo kobiecą lekturę w dodatku mówiąca o słodkościach i czekoladzie to tym bardziej. Chciałam osłodzić sobie ostatnie dni kończącego się roku 2015.
Książkę dostałam od mamy, kupiła mi w Kauflandzie chyba rok temu na urodziny albo imieniny. I dopiero teraz się do niej zabrałam, bo teraz był na nią odpowiedni czas i...
Autor: Sheila Roberts
Wydawnictwo: Znak
Status: Biblioteczka Elilayi
Sięgnęłam po tę książkę teraz, ponieważ okres świąteczny, bo miałam ochotę na typowo kobiecą lekturę w dodatku mówiąca o słodkościach i czekoladzie to tym bardziej. Chciałam osłodzić sobie ostatnie dni kończącego się roku 2015.
Książkę dostałam od mamy, kupiła mi w Kauflandzie chyba rok temu na urodziny albo imieniny. I dopiero teraz się do niej zabrałam, bo teraz był na nią odpowiedni czas i...
sobota, 19 grudnia 2015
Przebudzenie - opinia...
Tytuł: Przebudzenie
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Status: biblioteczka Elilayi
Burza, lubię burzę, mroczny i groźny żywioł, jednocześnie dający piękny zapach i rześkie powietrze, oczyszcza atmosferę. Nie boję się burzy, a pioruny mnie zawsze fascynowały. Uwielbiam też twórczość Kinga, a to za sprawą mojego narzeczonego. Oboje czytamy, oboje lubimy tego pisarza i oboje lubimy zapach po deszczu.
Książkę kupiłam mojej drugiej połówce na imieniny, co za tym idzie, dla siebie przy okazji też :)
I jakżebym mogła przejść obojętnie obok "Przebudzenia"?
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Status: biblioteczka Elilayi
Burza, lubię burzę, mroczny i groźny żywioł, jednocześnie dający piękny zapach i rześkie powietrze, oczyszcza atmosferę. Nie boję się burzy, a pioruny mnie zawsze fascynowały. Uwielbiam też twórczość Kinga, a to za sprawą mojego narzeczonego. Oboje czytamy, oboje lubimy tego pisarza i oboje lubimy zapach po deszczu.
Książkę kupiłam mojej drugiej połówce na imieniny, co za tym idzie, dla siebie przy okazji też :)
I jakżebym mogła przejść obojętnie obok "Przebudzenia"?
wtorek, 15 grudnia 2015
Wiem o Tobie wszystko - opinia...
Tytuł: Wiem o tobie wszystko
Autor: Claire Kendal
Wydawnictwo: Akurat
status: Wypożyczone z biblioteki
Po książkę sięgnęłam spontanicznie, leżała sobie grzeczne na półce w bibliotece, książka już wcześniej gdzieś mi się obiła o oczy a tytuł (swoją drogą, sam w sobie przerażający, a co za tym idzie, intrygujący) o uszy więc wzięłam do ręki, przeczytałam opis, przypomniało mi się, że "aaaa to ta co chciałam przeczytać", kupować jej nie zamierzałam, bo kryminałów nie kupuję raczej, bo w sumie po co? dla mnie kryminały są na raz, raz przeczytasz i w sumie nie ma po co wracać do nich, ale przeczytać chciałam jak się trafi okazja no i się trafiła.
Zainteresował mnie motyw stalkingu, dlatego sięgnęłam po tę książkę iiii....
Autor: Claire Kendal
Wydawnictwo: Akurat
status: Wypożyczone z biblioteki
Po książkę sięgnęłam spontanicznie, leżała sobie grzeczne na półce w bibliotece, książka już wcześniej gdzieś mi się obiła o oczy a tytuł (swoją drogą, sam w sobie przerażający, a co za tym idzie, intrygujący) o uszy więc wzięłam do ręki, przeczytałam opis, przypomniało mi się, że "aaaa to ta co chciałam przeczytać", kupować jej nie zamierzałam, bo kryminałów nie kupuję raczej, bo w sumie po co? dla mnie kryminały są na raz, raz przeczytasz i w sumie nie ma po co wracać do nich, ale przeczytać chciałam jak się trafi okazja no i się trafiła.
Zainteresował mnie motyw stalkingu, dlatego sięgnęłam po tę książkę iiii....
niedziela, 13 grudnia 2015
Widziałem ją tej nocy - opinia...
Tytuł: Widziałem ją tej nocy
Autor: Drago Jančar
Wydawnictwo: Czarne
Status: wypożyczone z biblioteki
Książki w ogóle nie miałam w planach czytać. Trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem gdy szukałam w bibliotece książek do bookathonu. Stała sobie na wierzchu, na półeczce i po prostu przykuła moją uwagę. Tytuł intrygujący, piękna okładka i do tego pasująca do wyzwania "z czymś czerwonym na okładce", napisana przez słoweńskiego pisarza, który też dostał nagrodę literacką Kresnik za tę książkę w 2010 roku. Pomyślałam, że czemu nie, nada się do maratonu, dobra okazja żeby zapoznać się z literaturą słoweńską. I powiem szczerze, że cieszę się, że było mi dane przeczytać tę książkę, że stanęła na mojej drodze i mogłam zajrzeć w głąb jej historii.
Autor: Drago Jančar
Wydawnictwo: Czarne
Status: wypożyczone z biblioteki
Książki w ogóle nie miałam w planach czytać. Trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem gdy szukałam w bibliotece książek do bookathonu. Stała sobie na wierzchu, na półeczce i po prostu przykuła moją uwagę. Tytuł intrygujący, piękna okładka i do tego pasująca do wyzwania "z czymś czerwonym na okładce", napisana przez słoweńskiego pisarza, który też dostał nagrodę literacką Kresnik za tę książkę w 2010 roku. Pomyślałam, że czemu nie, nada się do maratonu, dobra okazja żeby zapoznać się z literaturą słoweńską. I powiem szczerze, że cieszę się, że było mi dane przeczytać tę książkę, że stanęła na mojej drodze i mogłam zajrzeć w głąb jej historii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




