Google+ Followers

czwartek, 6 listopada 2014

Shadow Hills - opinia...

Tytuł: Nawiedzone miasteczko Shadow Hills
Autor: Anastasia Hopcus
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 352
Status: Moje

Moja ocena: 7/10


Książka opowiada o dziewczynie, którą nawiedzają sny, trafia do miasteczka Shadow Hills i wplątuje się w dziwne sprawy mieszkańców, zostaje uwikłana w tajemnicę i musi rozwiązać zagadkę tajemniczego znaku. To tak w skrócie.

Oczywiście to kolejny paranormal, młodzieżówka, jest szkoła, miłość i dużo pocałunków. Jednak książka jest dość oryginalna jeśli chodzi o sam pomysł na książkę, jest wyjątkowa, fabuła świetna, świetnie i lekko się czyta, napięcie jest, emocje są, wciąga i nie można się oderwać, ale.. dla mnie tych wątków jest za dużo jak na tak cienką książkę. Tak jakby autorka nie bardzo wiedziała na czym się skupić, miała całą masę pomysłów na książkę i w trakcie pisania zmieniała zdanie o czym ma opowiadać.
Sądząc po imieniu głównej bohaterki i jej zmarłej siostry oczekuje się, że mogą być wplecione wątki mitologiczne i owszem są, ale mało i to w sumie dość rozczarowujące. Zastanawiam się jak mitologia ma się do tej całej tajemnicy jaką skrywa miasteczko, które wbrew pozorom nie jest nawiedzone w taki sposób w jaki sugeruje tytuł. W ogóle kto wpadł na pomysł, żeby dodać "Nawiedzone"? samo "Miasteczko Shadow Hills" by wystarczyło i jest bardziej tajemnicze niż z dodatkiem nawiedzenia, dodam, że w oryginale jest po prostu "Shadow Hills". Niektóre wątki mają tyle do siebie co piernik do wiatraka, mało wiarygodne połączenia, niektóre postacie zostały wtrącone chyba na siłę (jak np. najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki, o której nic nie wiemy, jest tylko wspominana nie wiadomo po co), na to wszystko co się działo w miasteczku główna bohaterka potrzebuje zaledwie kilku dni, a super inteligentni mieszkańcy męczą się przez pokolenia i co, przychodzi superbohaterka, nastolatka, dziewczyna, która nie do końca jest rozgarnięta, ledwo poznaje otoczenie i już rozwiązuje zagadkę, bo dostaje nagłego olśnienia, ocenia ludzi ledwo ich znając? tak szybko? nawet w kryminałach czy horrorach akcja się znacznie dłużej ciągnie. Oczekiwałam czegoś więcej po tych jej snach, które są opisane, moim zdaniem, rewelacyjnie rodem z thrillera, że aż ciarki po ciele przechodzą. Mamy tu akcje, mamy miłość, mamy nutkę horroru, paranormalności, kryminał nawet jest i wplątała się mitologia, która po skończeniu książki, wydaje mi się niepotrzebna i nie za bardzo mi to tu pasuje. Dużo wątków nie zostało wyjaśnionych i mam nadzieję, że w kolejnych tomach wszystko się bardziej rozjaśni i znajdziemy jakieś logiczne wytłumaczenie tych poplątanych ze sobą wątków.
Zabrakło co najmniej 100 stron żeby to wszystko ładnie połączyć, bo w książce panuje trochę chaos. Za dużo na siłę wciśnięte.
Autorka mogła dwie a nawet trzy osobne książki napisać i w jednej skupić się na mitologii, w drugiej na czymś innym itd. albo na prawdę zrobić znacznie grubszą książkę i jakoś logicznie to wszystko ze sobą połączyć, żeby człowiek nie szukał odpowiedzi na pytania typu "no dobra, ale co z tym? co to ma do rzeczy?" Niby jest tam jakieś wyjaśnienie co niektórych wątków, ale jest ich mało i to wygląda jak szukanie igły w stogu siana, nie ma odpowiedzi na pytania, które zostają w głowie po skończeniu książki. I z tego właśnie powodu książka nie ma u mnie maksymalnej liczby punktów.

Książka mi się podobała, jest porywająca, rewelacyjna, ale krótka, jest oryginalna, wszyscy bohaterowie wzbudzili we mnie sympatię. Nie wyobrażam sobie, żeby nie powstały dalsze tomy i mam nadzieję, że w Polsce wyjdą, bo chciałabym wiedzieć jak autorka z tego wszystkiego wybrnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz