Google+ Followers

sobota, 26 marca 2016

Radosnych Świąt!

Witam was w ten piękny, wiosenny dzień.

Słoneczko za oknem, ptaki śpiewają, przygotowania do Wielkiej Nocy idą pełną parą.

Życzę wszystkim przyjemnego i zaczytanego czasu, radosnych świąt, śmiechu, smacznego śniadania, mokrego dyngusa i dobrego humoru. :)




Pozdrawiam :)
Elilaya.




niedziela, 20 marca 2016

Pierwszych piętnaście żywotów.

Tytuł: Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta
Autor: Claire North
Wydawnictwo: Świat Książki
Tytuł oryginału: The First Fifteen Lives of Harry August
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Status: biblioteczka Elilayi

Harry August umiera. Znowu. Coś w stylu "Dzień świstaka", ale nie powtarza się w kółko jeden dzień a całe życie Harrego, nie wiem dlaczego, ale zawsze przeinaczałam tytuł książki, a tytułowy Harry zamieniał się w Jerrego i wychodziło z tego "Piętnaście pierwszych żywotów Jerrego augusta". :)





Czy reinkarnacja istnieje?
Co by było gdyby się okazało, że nie żyjemy tylko raz, a wiele razy?
I co by było gdybyśmy zachowali pamięć z poprzednich żywotów?
Czy można ingerować w bieg historii?
Czy ta książka da nam odpowiedzi na te pytania?
Cóż, nie, ale może nam dać do myślenia. I to jest jeden z bardzo nielicznych plusów tej książki.

wtorek, 15 marca 2016

Liebster Blog Award 3.

Hej :)
Kolejny Liebster Blog Award, odpowiem na pytania Matki i Córki z bloga Oczami dwóch pokoleń.
Oficjalnie nie jestem nominowana, odpowiedziałam na pytania w ramach rewanżu. :)


Wyróżnienie Liebster Blog Award otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na jedenaście pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła, Następnie również wyróżnia innych blogerów, informuje ich o tym wyróżnieniu i zadaje jedenaście pytań. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.


piątek, 11 marca 2016

Ogarnęłam się już i kupiłam skarpetki.

Witam Was po tej krótkiej/długiej przerwie.

Uporządkowałam wszystko, szykują się pozytywne zmiany. Nabrałam energii, dystansu, odpoczęłam. Humor dopisuje, uśmiech z twarzy nie znika. Jestem podekscytowana i gotowa do działania.
Tyle emocji ostatnio miałam.
Wczoraj kupiłam sobie kilka par skarpetek i jestem szczęśliwa. W tym miesiącu nie kupiłam żadnej książki i raczej nie kupię nic, ale skarpetki kupić musiałam i po prostu jestem zadowolona, po prostu uwielbiam fikuśne skarpetki. Kupiłam w różne wzorki - motylki, serduszka, wróbelki czy tam jaskółki, paseczki... masakra jakaś :)
Jestem też podekscytowana Eurowizją, oglądam co roku. Uważam, że Michał Szpak będzie godnie nas reprezentował i kibicuję mu, ma świetny głos z resztą ja zawsze Polsce kibicuję. Trzeba się wspierać.
Ok. Trzeba będzie się zebrać w sobie i napisać w końcu jakąś opinię. :)


















Prawda, że ładne? Skarpetki w sówki kupowałam jakiś czas temu w Pepco i teraz mają towarzystwo. :)
Chyba się przejdę kupić jeszcze jakieś. :)

Pozdrawiam
Elilaya :)

niedziela, 6 marca 2016

Przerwa świąteczna.

Przepraszam moich czytelników, ale muszę na jakiś czas zrobić sobie przerwę od bloga. Nie wiem na jak długo. Po prostu mam trochę urwania głowy w codziennym życiu, ale na pewno niebawem powrócę. Musze tylko odetchnąć i pozbierać się.

Pozdrawiam. Życzę wszystkiego dobrego na święta, wiosennych dni i dużo uśmiechu.

Pozdrawiam Was serdecznie i ściskam ciepluśko.

Elilaya :)



czwartek, 3 marca 2016

Szarość o poranku.

Szarość dnia za oknem. Mżawka mży, herbata paruje, kapcie w kotki na stopach mam, jem banana, jest 7:30 i słucham muzyki.
Za jakiś czas wyjdę z domu na tę ponurość marcową.
Pójdę tam gdzie mnie nogi poniosą, przed siebie, w świat w głąb dżungli betonowej.
Może spotkam po drodze Panią Kotkę którą przywitam, a Pan Gołąb jak zwykle ze swojej gałęzi, będzie się na mnie gapił przekrzywiwszy główkę w bok.
Moją głowę zaprzątają myśli o sensie życia, książkach i mym mężczyźnie, z którym mam randkę dziś wieczorem. A potem? kocyk, seanse filmowe, trochę lektury i spać.
Szary, ale pogodny dzień. Pogodny, bo mam dobry humor i żadna mgła ani mżawka mnie nie powstrzyma.
Pogodność naszych dni nie zależy tylko od pogody,ale również od naszego humoru, chęci i nastawienia. :)

Szarość dnia, a mnie uśmiech z twarzy nie schodzi. :)



Życzę wszystkim miłego i pogodnego dnia. :)

Pozdrawiam
Elilaya :)

środa, 2 marca 2016

Po prostu cień, a może odbicie duszy?

Tytuł: Istota cienia
Tytuł oryginalny: SCHATTENWESEN
Autor: Susanne Rauchhaus
Wydawnictwo: Foka
Rok wydania: 2011
Status: Biblioteczka Elilayi


Czy zastanawialiście się kiedyś czym jest cień? A może... kim?
Z naukowego punktu widzenia, to po prostu obszar, do którego nie dociera światło bezpośrednio ze źródła światła na skutek obecności przeszkody ustawionej na drodze promieni świetlnych, nieprzepuszczającej światła.
Ale może kryje się za tym jakaś tajemna moc? może to strażnik naszego życia? nieodłączny towarzysz, stróż, a może i nawet odbicie naszej duszy. I co by się stało gdyby nagle ktoś zabrał nam cień?


Cienie, widzę cienie.
Książka jest o cieniach. Wyłaniają się z każdego zakamarka i główna bohaterka wszędzie je widzi. I inni też je wyczuwają.
Kira - tak ma na imię owa bohaterka, jest konserwatorką obrazów, dostaje dobrze płatną pracę u pewnego gospodarza mrocznego zamku by odrestaurowała pewien fresk. I wszędzie czają się cienie.

Klimatycznie, aczkolwiek niekoniecznie.
Powinna powodować dreszczyk emocji, niepokój, drżenie i gęsią skórkę. I cała historia powinna być klimatyczna. Co prawda nie spodziewałam się horroru, ale chociaż namiastki jakiejś mrocznej otoczki. Może ewentualnie raz się wzdrygnęłam, ale w sumie sama nie wiem czy to na wskutek tego co przeczytałam czy raczej dlatego, że było mi zimno.
Książka sugeruje, że Nasz Cień to nasza dusza. Gdy ktoś go nam zabierze, momentalnie tracimy rozum, witalność i szybciej się starzejemy. Ciekawe, na prawdę ciekawa koncepcja, ciekawy pomysł na fabułę, ale ja nie byłam oczarowana. Nie do końca mi się książka podobała. Rozczarowałam się.
Pierwsze pół książki jeszcze jako tako mi się podobało, szczególnie te przepychanki między dwoma kobietami - rywalkami, które świadomie bądź nie walczyły o jednego faceta. Tak, oczywiście, wątek miłosny się tu pojawił.
Natomiast dalsza część książki coraz bardziej mnie zawodziła, a szczególnie końcówka. Spodziewałam się oczywiście takiego obrotu spraw, bo to do przewidzenia było, ale myślałam, że może będzie jakieś BUM! ale była jedynie mała petardka.
W sumie niczego dobrego nie spodziewałam się po książce, gdzie patronem medialnym jest BRAVO, ale dałam jej szansę, bo myślałam, że może chociaż dobrą rozrywkę sobie zapewnię, a tu bęc, nie miałam nawet tego i to raczej książka dla nastolatków, które czytują to.. hmm.. czasopismo. Może gdybym była z 10 lat młodsza, książka wywarłaby na mnie większe wrażenie, ale widocznie już wyrosłam z takich książek, cóż... szkoda, bo ja przecież lubię bajki.. a nie sorry, to nie jest nawet bajka.
To koszmarek z cieniami.
Cóż, tragedii nie ma ani totalnego kataklizmu, ale pomysł na fabułę lekko spartaczony. Dobrze, że przynajmniej nie ma dłużyzn i bardzo mało zbędnych opisów i fragmenty gdzie pracują nad freskiem są chyba najlepsze z całej książki. I początek, początek ciekawi i wciąga.

I love you so much.
Wątki miłosne są, ale są jakieś takie nieudolne. Myślałam, że może chociaż to będzie dobre i że warto będzie śledzić losy dwojga bohaterów. Niestety, już chyba wolę wątki z cieniami. W ogóle nie czułam żeby między bohaterami iskrzyło, aż miałam nawet myśli, że może tym razem między główną bohaterką a mrocznym przystojniakiem nie będzie miłości a jedynie obojętność, że może autorka chciała trochę odmiennie przedstawić tę historię, ale jednak miłość niby była. Nie podobało mi się to, już na prawdę wolałabym, żeby nie było w ogóle miłości w tej książce.

Cóż, nie jest to najgorsza książka jaką przeczytałam. Nie żałuję, że przeczytałam, ale żałuję, że posiadam. Jakby była wypożyczona, to nie miałabym aż takiego bólu w czterech literach. Książkę zdobyłam spontanicznie z finty za punkty, nawet specjalnie się nie zastanawiałam nad tym, była tania więc wzięłam. I tym sposobem złamałam moją złotą zasadę, że nie biorę czegoś tylko dlatego, że jest promocja i do tej pory się to sprawdzało, że brałam tylko to na co NA PRAWDĘ mam ochotę i NA PEWNO chcę przeczytać i wtedy zawsze miałam dobre wrażenia z lektury. Cóż, to pierwszy i ostatni raz kiedy w ten sposób postąpiłam.

"Nadzieja może być bardzo bolesna, jeśli wciąż na nowo doznaje się rozczarowań."

Moja ocena: 5/10


To tyle.

Pozdrawiam
Elilaya :)