Google+ Followers

poniedziałek, 7 grudnia 2015

BookaThon - podsumowanie...

Witajcie, cześć i czołem :)
Nadszedł czas na podsumowanie maratonu czytelniczego tzw. "Bookathon". Były wyzwania i przez tydzień trzeba było po prostu czytać. Pierwszy raz wzięłam w czymś takim udział i chyba ostatni.
Nie mówię, że to zła zabawa, ale ja taka jestem, że wolę robić po swojemu, nie lubię gdy ktoś mi coś narzuca, szczególnie jeśli chodzi o czytanie książek. Niby zabawa, ale i tak się z tym wszystkim źle czułam. Czułam lekką presję, ale to nie przez zadania tylko przez osoby, które chyba zapomniały, że przede wszystkim chodziło o czytanie i czerpanie przyjemności, a nie o wyścig ilościowy.
Sorry, ale jak czytałam komentarze, gdzie płaczą, że jakiegoś zadania nie zrobią, że przeczytają za mało albo trzęsienie portkami "jedna książka na dzień? ale ja nie dam rady, bo... coś tam" albo "czy mogę w ten czy w ten dzień jeszcze czytać?"(tak kurde, możesz, możesz czytać do końca życia), pierdołami się przejmujecie zamiast po prostu, po ludzku czytać i się niczym nie przejmować.
Ludzie! nie jesteście w szkole, nikt wam nic nie zrobi za to, że nie przeczytacie tyle ile byście chcieli albo jakiegoś wyzwania nie zrobicie. Nie przypłynie rekin i was nie zje, nikt linijką po łapach dawać nie będzie... wyluzujcie.
I to mnie zniechęcało zawsze do brania udziału w tego typu maratonach.
To tak jak z walentynkami, kocha się przez cały rok a nie tylko 14 lutego, tak samo powinno się czytać jak najwięcej w ciągu roku a nie tylko przez czas trwania maratonu.
Tu chodzi o to, żeby tym co nie mają na co dzień za dużo czasu, dać jakąś motywacje do przeczytania, a tym co mają (tak jak ja) czasu nadmiar to, żeby zapewnić dodatkową frajdę, a wyzwania są po to, żeby np. pomóc w wyborze książki. Wielu ma ogromne stosy nakupowane, wypożyczone itd. to takie zadania mają ułatwić wybór, być może sięgniecie dzięki temu po książkę, która kilak lat leży i czeka na swoją kolej?

Choć maraton teoretycznie dobiegł końca, dla mnie i tak on nadal trwa codziennie przez okrąglutki rok.
A oto co przeczytałam przez ten tydzień (nie liczyłam stron, ustalanie ile mam przeczytać minimum stron jest bez sensu...):



1. "Wyznania Gejszy" - spełniło wyzwanie: Książka z listy 100 książek BBC, książka przeczytana drugi raz.
2. "Przebudzeni" King - spełniło dwa wyzwania: Książka, którą wybrała dla ciebie inna osoba oraz książka, która dostała jakąś nagrodę.
3. "Wołanie grobu" - z czymś czerwonym na okładce
4. "Śluby panieńskie" - dwa wyzwania: Polski autor oraz lektura, której nie przeczytałaś w szkole
5. "Boska komedia" - z czymś czerwonym na okładce i lektura, której nie przeczytałeś w szkole
6. "Widziałem ją tej nocy" Drago Jančar - jako bonus, miało nie być "Wołania grobu", ale tak mnie naszło żeby dokończyć serie o doktorze Hunterze, więc odłożyłam ją na bok, żeby przeczytać po maratonie, ale że wyrobiłam się w czasie (chwilowo bezrobotna jestem, to mam czas) to doczytałam jeszcze właśnie ją. Spełniła wyzwanie: z czymś czerwonym na okładce oraz książka, która zdobyła nagrodę.

Tak się prezentuje podsumowanie mojego tygodnia i zarazem początek "Wypacykowanego Miesiąca" (czyli mojego osobistego maratonu, ale jak ktoś chce wziąć w nim udział to proszę bardzo, przecież nikomu nie będę bronić czytania. Róbta co chceta, czytajta co chceta i się tym cieszcie). Idę czytać.

Pozdrawiam
Elilaya :)

4 komentarze:

  1. Zgadzam się. Ja też czułam w środku taką presję. W ostatni dzień byłam po prostu zmęczona. Wybrałam sobie naprawdę fajne książki i przez tą dziwną, podświadomą presję nie mogłam do końca czerpać radości z lektury. Cóż, przynajmniej fajnie było zmierzyć swoje siły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się robi po swojemu to tak inaczej się czyta niż jak ktoś gdzieś Ci każe, mimo że wiesz, że to tylko zabawa :)

      Usuń
  2. A o co chodzi z tym Bookathonem?
    Zgadzam się z Tobą, ze to nie szkoła, że liczenie stron jest daremnym trudem. Ja cały listopad dzieliłam obowiązki pomiędzy obowiązki i czytanie. Miałam troszkę książek do receznji. Bardzo fajne. Teraz czuję przesyt. Ale przymus czytania jest bardziej wewnętrzny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vlogerzy i blogerzy raz na jakiś organizują tygodniowy maraton czytelniczy i przez tydzień czytasz jak najwięcej się da,. Dodatkową atrakcją są wyzwania np. przeczytaj książkę polskiego autora czy z czymś czerwonym na okładce. I dzielisz się swoimi zmaganiami, codziennie lub tylko w dniu podsumowań.
      Wszystko po to żeby zmobilizować ludzi do czytania i się tym bawić. Akcja fajna, sam zamysł mi się podoba, ale niestety niektórzy robią z tego "wyścigi szczurów".
      Pozdrawiam :)

      Usuń