Google+ Followers

czwartek, 8 października 2015

Kawa, kawka, kawusia, kaweczka...

Kawo..
Ty jesteś jak szatan
Ciemna, czarna i gorzka
Taka aromatyczna,
Taka smaczna,
Jesteś uzależniająca.
Twój Zapach pobudza zmysły,
A gdy Cię spróbuję budzisz mnie do życia
Kusisz,
Jesteś jak moja druga krew
Kawo
Potrzebuję Cię jak powietrza
O Kawo, bez Ciebie żyć nie mogę,
O kawo Ty moja,
Rozpieszczasz moje podniebienie
O Kawo ma
Czemu jest ciebie tak mało?
Mogę Cię pić, kosztować, delektować się...
Oddam ostatnie kalosze by móc spędzać z Tobą upojne minuty, sekundy...

Tytuł: Oda do kawy
Autor: Elilaya
Komentarz: Wymyślone na poczekaniu... (to żeś się popisała poezją)


Nie lubię kawy!
Tak, nie lubię kawy.



Jak byłam mała...
To widziałam jak dorośli piją ciemne, gęste coś z fusami i się tym delektują. Piją to litrami i zaciekawiona zapytałam mamy czy tam kogoś innego - "co to jest?" - ten ktoś mi odpowiedział "kawa". "Czy mogę spróbować?", "nie bo jesteś za mała, jak dorośniesz to to będziesz mogła". I tak ten napój stał się dla mnie czymś niezwykłym, czymś zakazanym co ładnie pachnie, wygląda dziwnie i jest ze świata dorosłych do którego, jako dziecko, chciałam należeć (tak tak, jak każde dziecko byłam nieświadoma tego czego chcę) do tego świata. Fascynowało mnie dużo rzeczy co robią dorośli a dzieci nie mogą, bo... są za mali.

Gdy nastał okres taki kiedy mogłam już pić kawę...

To długo z tym zwlekałam. Z czasem, kiedy zapoznałam się dokładniej teoretycznie czym jest kawa, jakie ma właściwości i tak dalej, to stała się dla mnie czymś obrzydliwym. Wszędzie ta kawa, wszyscy piją kawę, popularna używka bez której większość ludzi nie może się obejść, jest uzależniona. Krzywo patrzyłam jak ktoś pije kawę i przecież to obleśne, fuj.

To co ja pijam w takim razie?
Herbatkę, tak.. jestem herbaciarzem, herbata jest dla mnie tym czym dla większości ludzi kawa - nie wyobrażam sobie życia bez herbaty, jestem uzależniona, ładny, szlachetny napój, też ma właściwości - ale nie będę o nich tutaj rozpowiadać, bo każdy chyba wie a jak nie wie, może sobie poczytać w bardziej wiarygodnych źródłach niż mój blog.
Herbata mi smakuje, cierpka, ale pyszna.

Aż pewnego dnia powiedziałam sobie...
Dobra! spróbuję. Zrobiłam kawę, normalną sypaną. Łyknęłam najpierw gorzką, skoro niektórzy piją i dają radę, to pomyślałam, że może nie jest taka straszna - cóż, pomyliłam się. Paskudztwo takie, że miałam uczucie jakby sam szatan mi grał w jamie ustnej na języku. Mówię, nie tak się nie da po prostu i zastanawiałam się jakim cudem ludzie mogą łykać gorzką kawę? no cóż, gratuluję im sukcesu i smaku. Ok, posłodziłam - ile ja się musiałam cukru nasypać żeby to łyknąć w ogóle. Ok, nie było źle, ale nadal mi nie smakowało, dolałam śmietanki - lepiej, znacznie lepiej, wypiłam całą - dałam radę - ale... nadal mi nie smakuje. Cóż, widać nie dorosłam do kawy, ale po prostu nie jest nam ze sobą dobrze. Nie współgramy ze sobą.
Mówię sobie, że może sypana nie jest dla mnie? może spróbuję innych? rozpuszczalnych, jakieś z lodami, latte, frappe (czy jak to się tam pisze) itd. i tu już było ok. W kawiarni jak takie coś zamawiałam to było całkiem całkiem i uznałam, że raz na rok coś takiego mogę wypić, ale tylko wtedy kiedy będę w kawiarni. Sama też próbowałam robić, było dobre, prawie takie jak w kawiarniach, trochę wprawy i stałabym się mistrzynią w parzeniu kawy rozpuszczalnej. Próbowałam przyzwyczaić się do smaku, żeby weszło mi w nawyk picie kawy i nagle trach!

Zaczęło boleć mnie...
Wątroba i serce. Okazało się, że kawa nie jest dla mnie. Nie mogę jej pić, w każdym razie nie w dużych ilościach. Ucieszyłam się ogromnie, bo przynajmniej mam wymówkę jakby ktoś pytał czemu nie piję. A kogo to obchodzi? a zdziwicie się, wielu ludzi widząc, że nie piję kawy się dziwi czemu nie jej nie piję, zawsze odpowiadam "Nie mogę, poza tym mi nie smakuje".

Co ciekawe...

Lody, ciastka czy cukierki o smaku kawy mi smakują. Tam jest inny posmak kawy, smaczniejszy i na prawdę taki smak mi odpowiada najbardziej. Dziwne? wiem, ale ja jestem dziwna.

Dzisiaj w pracy...
Ziewałam strasznie co chwila, więc idąc z koleżankami na przerwę do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie i coś do picia, postanowiłam, że zrobię sobie... kawę! tak, tak kochani, kawę. Tym bardziej, że jest za darmo.. ;P wróciłam do swojego stanowiska z kawą, niestety bez śmietanki, bo się skisła.. ech pech! akurat wtedy kiedy zachciało mi się kawy! to po prostu skandal. Wypiłam całą, choć w trakcie kosztowania i łykania łyczków, wręcz wykrzyczałam co jakiś czas- "jak ja nie lubię kawy!".
Pozostanę przy herbacie, bo z herbatką nam dobrze, dogadujemy się jak najlepsze psiapsiółki i raz na rok, łyknę tego tam, rozpuszczalnego napoju kawowego. I żeby nie było, że przy pierwszej próbie parzenia kawy poległam, o nie nie... ja parę razy kawę robiłam sama lub piłam zrobioną przez kogoś (bo być może ja nie umiem, choć jak gościom robię to smakuje), ale za każdym razem miałam to samo, więc daję sobie spokój. Zwłaszcza, że i tak nie mogę. :)

Podyskutujemy o kawie? ktoś ma ochotę to zapraszam do komentowania :)

Pozdrawiam
Elilaya :)

4 komentarze:

  1. Ja piję tzw. plujkę. A moja 90-letnia babcia mówi 'kawusia', gdy tylko ktoś jej zrobi. Bo w tym wieku to ponoć niezdrowo... Według mnie, gdy się dożyje w 'całości' 'do tego wieku', to nie ma co żałować kawy....

    Fajny wiersz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nic nie poradzę, że mi nie smakuje i że się okazało, że nie mogę jej pić :) bywa, nie każdy musi robić to co większość :)

      Dziękuję, choć nie ma się czym chwalić.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
    2. No do tego nikt nie zmusi. A kawa Inka? Smaczna jest. Z herbat to lubię zapachowe, ciemne.

      Usuń
    3. Kiedyś piłam kawę zbożową i mi smakowała. Kurdę, muszę kupić bo dobra, a ciągle o niej zapominam. Dzięki za przypomnienie :)

      Usuń