Google+ Followers

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Dziewczyna z Summit Lake - Charlie Donlea.

Tytuł: Dziewczyna z Summit Lake
Tytuł oryginału: Summit Lake
Autor: Charlie Donlea
Seria: Mroczna strona
Tłumaczenie: Anna Rogulska
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 416
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Status: Moje - wygrana w konkursie.


Rok 2017 ledwo się zaczął, mamy zaledwie 9 stycznia, a ja już przeczytałam 3 książki, w tym właśnie "Dziewczynę z Summit Lake" autorstwa Charlie Donlea. Książkę wygrałam w konkursie na Lubimy Czytać całkiem niedawno.
Po przeczytaniu drugiego i trzeciego tomu o Charley Davidson jakoś tak nabrałam ochoty właśnie na jakiś kryminał i gdy tak spoglądałam na półki to w moje oczy rzuciła się właśnie ta w różnych odcieniach niebieskości i zieleni książka.
Usiadłam na foteliku, wzięłam do ręki kryminalik i zaczęłam czytać, aż skończyłam i sama nawet nie wiem kiedy.

Dalej czytasz na swoją odpowiedzialność, ostrzegam mogą być SPOILERY !!!!!

Choć nie lubię spoilerować i staram się tego nie robić w swoich opiniach, tylko właśnie wyrazić jedynie wrażenia po książce, tutaj też nie zamierzam specjalnie tego robić, ale wolę ostrzec, bo to mimo wszystko kryminał, jakaś zagadka a to akurat bardzo delikatny rodzaj książek i łatwo coś chcący bądź nie napomknąć i wtedy cała radość z czytania idzie się walić. Więc ostrzegam.. jeśli przypadkiem zdradzę coś istotnego to nie miej do mnie pretensji, bo ja ostrzegałam.. mogłeś/aś dalej nie czytać.

Zagadka z Summit Lake:
Tutaj mamy do czynienia ze zmarłą,młodą studentką i od tego zaczyna się książka. I jak wiadomo jest to morderstwo, ktoś ją zabił, ale kto? No właśnie, oczywiście nie powiem kto, ale tutaj jakoś specjalnie nie ma niespodzianki. Idzie się domyśleć, bo ta książka jest bardzo przewidywalna i jak na mój gust mało kryminalna. Dlaczego? otóż, jest ciało, jest małe, urocze miasteczko, plotkujący ludzie, dziennikarka, która próbuje rozwikłać zagadkę i policja. Policja, która..nic nie robi w tej sprawie. Na prawdę, to jak do tej pory, mój pierwszy kryminał, gdzie sprawą zajmuje się tylko dziennikarka a nie policja, choć teoretycznie jest powiedziane, że policja. I działanie dziennikarki tez daje wiele do myślenia, ale przynajmniej się starała i cokolwiek robiła w celu rozwikłania zagadki w przeciwieństwie do policji, która chyba ze dwa razy pojawia się w całej powieści. Oprócz oczywiście miejscowego komisarza, który pomaga dziennikarce, ale oficjalnie jest odsunięty od tematu. Mało dowodów a nie zaraz.. jest dużo dowodów np. DNA sprawcy, które jest sekretem nawet dla policji! Mało zapierającej dech w piersi akcji, lekki dreszczyk emocji. Do sedna sprawy dochodzi sam czytelnik, bo autor sam podaje rozwiązanie na tacy, to nie dziennikarka, nie policja a właśnie czytelnik szybciej dowiaduje się prawdy niż bohaterowie, a do końca książki zostało jeszcze ładnych dobrych stron i tylko człowiek się denerwuje i w końcu bum mają rozwiązaną zagadkę mimo, że większość czasu przesiedzieli na kaweczkach, kolacyjkach i śniadankach, a rozwiązanie mieli tuż przed nosem, ze dwa razy główna bohaterka gdzieś się włamała, raz zobaczyła miejsce zbrodni i już myślała, że wszystko wie lepiej od policji, bo policja w zasadzie nie wiedziała nic. W dodatku robiła to bardzo niezdarnie zostawiając wszędzie odciski palców, jakieś ślady obecności, a ponoć jest taka dobra w branży a za chwilę udowadnia swój brak profesjonalizmu. Wszystko takie niby wszystko tajemnicze. Mało zaskoczenia i więcej jest wątku obyczajowego niż kryminalnego, nie tylko ofiary, ale i dziennikarki. I samo życie ofiary też nie było jakieś ekscytujące ani ciekawe. To chyba najdziwniejszy i najmniej kryminalny kryminał z jakim się zetknęłam. Raczej książka niczego nie wnosi, ale można się dobrze bawić, bo rozrywkę zapewnia. Książka została po prostu napisana od tak sobie, takie mam przynajmniej odczucia. Niema tego efektu łał.

A jednak doczytałam do końca:
Tak, doczytałam bo książka cholernie wciąga. Nie jest to rewelacyjna książka, nie jest ani dobra, nie jest też tragiczna, jest przeciętna. Ale czyta się dobrze, przyjemnie, płynnie. Tak mnie wciągnęło, że nie zauważyłam kiedy skończyłam czytać. Na serio, po prostu usiadłam i czytałam z wielką przyjemnością. Bo byłam ciekawa jak rozwiąże się ta sprawa, byłam ciekawa czy mnie czymś zaskoczy no i dlatego, że jest to dziwny kryminał. Czytałam lepsze kryminały, ale ten jest jakiś inny, wyjątkowy w swoim rodzaju i byłam po prostu ciekawa co dalej. Po skończeniu czuję taką lekką satysfakcje a z drugiej spore rozczarowanie.
Nie nazwę tej książki gniotem, bo nim nie jest, ale może (ale nie musi) zawieść czytelnika. Dobrze się bawiłam, mimo iż liczyłam na jakieś chociaż drobne zaskoczenie.

" Zero podejrzanych. Zero zamieszanych.
Tylko dziewczyna - jednego dnia żywa,
kolejnego już martwa."

Moja ocena: 4/10

To tyle na dzisiaj.
Zapraszam na moją stronę na FB i na Lubimy Czytać - linki są z boku.
Oraz na Instagram: Elilaya
I Filmweb: Elilaya

Dziękuję za uwagę

Pozdrawiam
Ania.:)

4 komentarze:

  1. Ocena dość niska, ale skoro wciąga, to może się skuszę jednak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to jest na szczęście, że jest wciągająca, ale sama fabuła nie porywa. :)

      Usuń
  2. Czasami człowiek ma ochotę przeczytać i słabszą książkę. Gratuluję wygranej.

    OdpowiedzUsuń