Google+ Followers

środa, 26 sierpnia 2015

Achaja - opinia...

Tytuł: Achaja, tom I
Autor: Andrzej Ziemiański
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 688
Biblioteczka Elilayi




Cześć!
Coś tak ostatnio skandalicznie mało opinii na moim blogu, a to dlatego, że wakacje, że mi się nie chce pisać, lenistwo mnie wzięło, poza tym zawsze się zastanawiam o jakiej książce coś napisać, bo wszystkie popularne bestsellery mają tyle opinii, niemalże każdy bloger i vloger je recenzuje i zapewne robią to lepiej ode mnie.. więc w sumie.. nie wiem o czym pisać...
Jednak w końcu się przemogłam i dzisiaj przychodzę do Was z opinią! tak, z opinią! cieszycie się? :)
Co ostatnio przeczytałam? kilka książek (byś może o nich też parę słów napiszę), ale postanowiłam, że w dzisiejszym poście opowiem paroma słowami o "Achai", rzadko sięgam po książki polskich autorów i chyba czas to zmienić, "Achaja" mnie do tego zachęciła...
Zainteresowanych moją opinią na temat tej książki, zapraszam do przeczytania niniejszego postu.


Jak ją zdobyłam?
Książka długo za mną chodziła, długo ją miałam na liście "chcę przeczytać", ale nigdy nie mogłam się zebrać w sobie i kupić czy zażyczyć na prezent, bo zawsze znalazł się akurat inny tytuł, który koniecznie chciałam mieć/przeczytać.
Aż w końcu pewnego dnia, pojechaliśmy z moim facetem do galerii, łaziliśmy po sklepach i po prostu mój kochany kupił "Achaję" i tak oto ona znalazła się w mojej biblioteczce i niemalże prawie od razu zaczęłam ją czytać.

Jak wrażenia?

Dobre, nawet bardzo dobre. W sumie nie umiem za bardzo określić czego się spodziewałam, ale raczej nie tego co dostałam, oczywiście jestem w pozytywnym sensie zaskoczona. Na pewno spodziewałam się dobrej akcji, dużo fantastyki, trochę magii, bitew (niestety), ale myślałam, że jakoś przebrnę przez ewentualne bitwy, bo nie lubię gdy jest ich za dużo, bo są dla mnie w większości przypadków zbyt chaotycznie rozpisane i się czasami gubię, choć wyobrazić ją sobie jest mi łatwo.
więc nastawiłam się, że będzie dużo bitew i że w tych momentach będę się zapewne męczyć i będę musiała jakoś przez nie przebrnąć i tutaj moje zaskoczenie. Bitew było stosunkowo do objętości książki mało, ale to jedna z niewielu książek gdzie zostały one napisane na prawdę dla mnie zrozumiale i nie miałam trudności w połapaniu się o co chodzi a wręcz przeciwnie, byłam niemal zainteresowana ich przebiegiem.
Dostałam niezłą historyjkę, z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów, dostałam dużą dawkę humoru i bardzo mnie ta książka rozbawiła, ja lubię się śmiać w trakcie czytania więc im więcej śmiesznych dialogów czy sytuacji tym książka zyskuje w moich oczach. Dostałam niebanalną wyobraźnię autora, lekkie pióro, dobrze opowiedzianą historię, która jeszcze się nie skończyła i nie wiem do czego jeszcze może mnie ona doprowadzić i na pewno sięgnę bo dalsze tomy by się tego dowiedzieć.

O czym jest książka?
Moim zdaniem książka jest o polityce, dojściu do władzy, poglądach, sensu istnienia, ale głównie o dziwnych sytuacjach i jak z nich wybrnąć. O woli walki, o prymitywnych instynktach ludzkich i przetrwaniu w trudnych czasach i w trudnych warunkach. Każdy musi liczyć na siebie i tylko na siebie i czy na pewno warto komuś ufać i do czego jesteś zdolny się posunąć by żyć i zawalczyć o swój honor, co w ogóle to słowo znaczy i czy na pewno warto o niego walczyć. Czy faktycznie wartości moralne, które człowiek sobie wpoił wraz z mlekiem matki są cenne i czy warto się ich trzymać? a jeśli warto to co to ze sobą niesie? Książka jest o odwadze, o sile, o tym że warto walczyć do końca, żeby nie dać się poniżać, żeby niezależnie od sytuacji i otoczenia zawsze znać swoją wartość.
Książka jest momentami bez sensu, ale to właśnie jej urok.

Jakie są wady książki?
Wulgaryzmy, za dużo ich, a szczególnie autor nadużywał słowa "dupa", w niektórych momentach było nawet zabawne, ale w niektórych po prostu przesadzone, chyba nie ma strony gdzie nie było by tego słowa. To sprawiało niestety wrażenie, jakby nie pisał tej książki dorosły facet a... nieogarnięty nastolatek. Chyba to jedyna taka zgrzytająca w zębach wada. I w tych momentach czułam, że książka pisana przez typowego polaczka. I to odpychało.
Są oczywiście inne wady, np. nie do końca rozumiem to poniżenie kobiet. Ja wiem, że autorzy chcą dopasować się do świata który sobie wykreują, ale czy tutaj poniżanie i wykorzystywanie kobiet było faktycznie tylko wymysłem świata czy to po prostu osobiste poglądy autora na temat kobiet? bo czasami miałam wrażenie, że jest aż za dużo szmacenia (z resztą nie tylko kobiet) i przez to momentami czułam się dziwnie, wręcz niesmacznie.
Zdarzają się nudne fragmenty, ale jest ich mało. Trochę dziwny język, z jednej strony fajny z drugiej jakby wymuszony, jakby ktoś chciał, żeby było jak w "Wiedźminie" ale nie do końca mu to wyszło, w sumie nie wiem czy to wada czy zaleta w każdym razie pośmiać się z tego powodu można.
I za mało Achai w "Achai".

A jakie są plusy?
Plusów na szczęście jest więcej moim zdaniem. Humor przede wszystkim, lekki i zabawny język. Niezła wyobraźnia i różne wątki bohaterów, które w jakiś sposób ze sobą się łączą. Jest to świat przedstawiony z perspektywy różnych typów bohaterów, ale czy aby na pewno różnych? Autor nie gubi się w wątkach, wszystko ma w miarę logiczne rozwiązania (aczkolwiek momentami dziwne) i nie ma niedopowiedzeń, w każdym razie nie zauważyłam tego, a jeśli są to na pewno zostaną wyjaśnione w dalszych tomach.
Książka wzbudza ciekawość, jest nieprzewidywalna, nie wiemy dokładnie co zastaniemy na następnej stronie i czym autor nas zaskoczy, nie da się od niej oderwać, wciąga i czyta się szybko. Ja spowalniałam sobie czytanie, ponieważ tak mi się podobał świat przedstawiony na kartach tej powieści, że nie chciałam tak szybko z niego wychodzić, chciałam się delektować książką i przebywać w niej tak długo jak się da zaspokajając jednocześnie swoją ciekawość i dążąc nieubłaganie do końca.
No i klimat, klimat ma "brudny", "krwisty" i bardzo wyrazisty, bardzo klimatyczny i odpowiedni do świata wykreowanego przez autora.

Bohaterowie:
Bohaterowie są zabawni, są oryginalni w swojej prostocie. Raz wkurzają a za chwilę wzbudzają współczucie, litość. Raz masz ochotę im przyłożyć a za chwile przytulić. Raz cię bawią a raz wprawiają w frustrację. Raz ich lubisz a za chwilę nienawidzisz, raz im kibicujesz a za chwilę mówisz "dobrze im tak", a jeszcze innym razem masz ochotę im udzielić dobrej lub złej rady. Tyle emocji wywołują, tak jakby byli po prostu Twoimi dobrymi przyjaciółmi i wszystko wszystkim, ale ostatecznie dobrze się czujesz w ich towarzystwie i na pewno się przy nich nudzić nie będziesz.

A jak z zakończeniem?
A koniec? książka po zakończeniu pozostawia niedosyt i robi czytelnika trochę w ciula, ja po takim emocjonującym zwrocie akcji dojeżdżając do ostatniego słowa i zamykając lekturę miałam w głowie jedną myśl, a mianowicie "o jaaa cie, noż kurde.. i co dalej?" i żeby się tego dowiedzieć niestety będę musiała trochę poczekać bo nie mam na razie skąd zdobyć dalszych tomów. Będę musiała kiedyś kupić, ale kiedy to nastąpi? nie wiem.

Kilka słów o wydaniu:

Uwielbiam wydawnictwo Fabryka Słów, pięknie wydają książki i dla mnie wydania są nie tylko piękne, ale również wygodne w czytaniu. I chyba każda ich książka jest przynajmniej dobra.
Tutaj w "Achai" mamy ładną okładkę oraz ilustracje w środku, czarno-białe, ale śliczne i nadają niesamowity klimat książce. Miło zawiesić na nich oko i zamyślić się nad przeczytanym fragmentem. Wygodnie się czytało. Szkoda tylko, że to wydanie nie ma "skrzydełek", rogi by się tak nie zaginały.

Polecam? PROSZĘ PRZECZYTAĆ UWAŻNIE TEN FRAGMENT:
Jak najbardziej, ale uprzedzam, że to specyficzna książka z jednej strony łatwa z drugiej nie łatwa. Mam nadzieję, że jak już po nią sięgniecie to będziecie się przy niej dobrze bawić tak jak ja. Jeśli nie to trudno, nie musicie jej przecież czytać.
Mnie się podobała.
Rozbawiła mnie, poprawiła humor.
Traktuję ją z przymrużeniem oka, a nie jak jakąś prawdę objawioną. Jest niedoskonała i właśnie dlatego ją polubiłam, wszak miałam przed sobą niełatwe zdanie czytając książkę pełna absurdów i nielogiczności, ale warto było. Bo oto dostałam książkę specyficzna i niedorzeczną, zepsutą na wskroś, była dla mnie wyzwaniem i podołałam. Nie wszystko złoto co się świeci, a ja dałam jej szansę i nie żałuję, bo bawiłam się znakomicie.
Moja ocena: 7/10


Pozdrawiam
Elilaya :)

4 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc, jest to najgorsza fantastyka z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia, wszystko w tej książce było nie tak, jak być powinno :< To moja opinia rzecz jasna, ale byłam strasznie zawiedziona, zresztą zapraszam tutuaj, ekipa NAKWY świetnie ukazała wszelkie mankamenty tej książki: http://niezatapialna-armada.blogspot.com/2012/08/185-eb-jak-bania-czyli-ksiezniczka-w.html

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podobało, książka poprawiła mi humor i nieźle się uśmiałam. A stronka, którą podałaś... wybacz, ale skupia się na wyśmiewaniu książek w dość durny sposób i czepiają się książki dla samego czepiania. Nic ciekawego się nie dowiedziałam z tej recenzji.
      Zdania co do książki nie zmienię.

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. Pierwszy tom jest dobry, ale kolejne dwa nie trzymają poziomu... Wygląda to tak trochę jakby, co prawda autor miał zaplanowaną niezłą powieść, ale a) rozrosła mu się, b) wydawca "wydusił" kolejne tomy przed doszlifowaniem...
      Co do wulgaryzmów to jakaś maniera polskich pisarzy, taka sama jak epatowanie depresją.
      Jakby juz nie można było napisać "szpetnie przeklną" tylko "Kurrrrrr i Duuuu"

      Usuń
    3. Tak, te wulgaryzmy. Chociaż w niektórych książkach jeszcze przechodzą np. u Sapkowskiego, tam mi nie przeszkadzały, ale fakt, Polacy lubią przeklinać i nie zawsze to pasuje. W książkach zagranicznych pisarzy wulgaryzmy jakoś przechodzą, nie są takie nachalne i aż tak szpetne.
      Zobaczymy czy będzie mi dane sięgnąć po dalsze tomy, pewnie z ciekawości przeczytam przynajmniej drugi tom.

      Usuń